parallax background

Lokalne targi w północnym Wietnamie

22 marca 2021
Pętla Ha Giang – Trekking
17 marca 2021
Ha Giang – pętla motocyklowa
29 marca 2021
 
Co wyróżnia północne regiony Wietnamu?
To górzysty, niedostępny teren z wysokimi szczytami. Rozlegle, strome wzgórza pokryte są tarasowymi polami ryżowymi, które budzą zachwyt o każdej porze roku, zarówno w słoneczny jak i mglisty dzień. To idealne miejsce do trekkingu ale i odkrywania kultury.
Najdalsze zakątki Wietnamu zamieszkiwane są przez mniejszości etniczne, które w dużej mierze zachowały swój tradycyjny styl życia. Jednym z elementów ich kultury są lokalne targi. Odwiedzane przez setki a nawet tysiące ludzi są ważnym wydarzeniem, które służy utrzymaniu dobrych stosunków społecznych między mieszkańcami danego regionu. Niektóre z nich mają wielowiekową tradycję, służą nawiązaniu relacji oraz relaksacji podczas gier. Autentyczność targów jak magnes przyciąga również podróżników i turystów.
Zapraszam Was do wirtualnej podróży po lokalnych targach północnego Wietnamu.
 
 
Lokalne targi to ogromne wydarzenie dla całego regionu i jego mieszkańców. Place targowe i ulice wokół nich zapełniają się ludźmi od wczesnych godzin porannych. Na targ schodzą się mieszkańcy okolicznych wiosek. Najczęściej są to mniejszości etniczne, grupy które kultywują swoją tradycję, a nosząc kolorowe stroje sprawiają, że targi są pełne życia i kolorów. Niektórzy z nich mają kawał drogi do pokonania. Bardzo często tę drogę muszą pokonać pieszo. Przemierzają więc przez góry aby dotrzeć na cotygodniową uroczystość. Niewątpliwie można to wydarzenie nazwać "świętem". Młode dziewczyny wystrojone w piękne, barwne stroje, przechadzają się między straganami. To idealna okazja aby się pokazać, a może i wypatrzyć tego jedynego? Dojrzałe kobiety również pięknie się prezentują w swoich tradycyjnych spódnicach, bluzkach i nakryciach głowy. Biżuteria dodaje im blasku.
 
 
Ludzie rozkładają swoje towary na ulicy. Na takim targu można znaleźć wszystko: sezonowe warzywa, owoce, tofu, przyprawy, herbaty ziołowe, ciepłe przysmaki (niektóre smażone na bieżąco), zjeść tradycyjną zupę Pho, kupić ciuszki, artykuły chemiczne (w tym glutaminian sodu powszechnie stosowany w wietnamskiej kuchni), różne sprzęty, ręcznie robione pamiątki, a nawet żywe zwierzęta. To niesamowite wydarzenie i obowiązkowy punkt programu podczas pobytu na północy Wietnamu. To okazja której nie można przegapić.
 
 
Zawsze z chęcią wtapiamy się w tłum. Lubię obserwować jak wygląda sobotni czy niedzielny poranek dla większości mieszkańców odległych górskich terenów Wietnamu. Co kupują, jak się ubierają, co sprzedają. To źródło wiedzy o sezonowych owocach i warzywach bo na takich targach sprzedawane jest to co aktualnie rośnie w ogródku. To też niebywała okazja skosztować lokalne przekąski. Z ciekawością rozglądamy się po straganach wyszukując coś czego jeszcze nie znamy i na każdym targu udaje nam się znaleźć coś nowego. Zawsze można dostać xoi czyli lepki ryż oraz smażone na oleju kulki z fasolką mung (banh cam). Są też chlebki, parowane kluski różnego rodzaju, podłużne pączki, placuszki z fasolką i wiele innych. Każda kucharka ma swój unikalny przepis, dlatego też często jesteśmy zaskoczeni bo niby coś wygląda podobnie, a smakuje inaczej. Te przekąski są świeże, przygotowywane bezpośrednio na targu albo w nocy przed wydarzeniem. Śledzę z zainteresowaniem co kupują miejscowi i też podejmuję próbę zakupu. Uwielbiam ten moment kiedy onieśmielone moim widokiem kobiety uśmiechają i z wahaniem pokazują kwotę za pomocą banknotów, którą mam zapłacić. Czasami ten moment trwa trochę dłużej i zawsze kończy się szerokim uśmiechem i zadowoleniem obu stron z dokonanego zakupu. Takie zakupy sprawiają mi najwięcej przyjemności bo nawiązuję bezpośredni kontakt z lokalną ludnością.
 

Obserwujemy tętniące życiem i kolorami targi

 
Na targach można nabyć również ubrania, w tym tradycyjne stroje etniczne, buty czy inne drobiazgi. Każdy targ ma również swoją strefę gastronomiczną. Najbardziej popularnym daniem jest gorąca zupa Pho, która zawsze smakuje trochę inaczej. Jest również przestrzeń, w której sprzedawane jest ruou – wietnamskie nalewki robione z ryżu lub kukurydzy w wersji czystej lub z dodatkami, które sprawiają, że nalewka jest słodsza i bardziej gęsta. Dostępne są także usługi fryzjerskie.
 

Usługi fryzjerskie oferowane na targu. Wystarczy nieduża przestrzeń i zakład fryzjerki działa...

 
Niemal wszystkie targi mają strefę w której sprzedawany jest żywy inwentarz. Bawoły, kury, kaczki, psy, prosięta – te wszystkie żywe zwierzęta można spotkać na targu. Północny Wietnam to region w którym mięso jest głównym składnikiem posiłku i serwowane jest w każdej restauracji czy lokalnym punkcie gastronomicznym.
 
 
Kiedy i gdzie?
Targi odbywają się raz w tygodniu i najczęściej jest to sobota lub niedziela. Niektóre targi, przede wszystkim te w mniejszych miejscowościach, odbywają się zgodnie z ustalonymi dniami kalendarza księżycowego a niektóre jak „Love market” raz w roku na wiosnę. Najbardziej popularne targi to Bac Ha i Can Cau (prowincja Lao Cai), Yen Minh, Dong Van, Meo Vac, Du Gia, Lung Ho (mniejsza wioska położona 10 km od Du Gia). W sobotę odbywają się targi w Can Cau oraz Du Gia. Pozostałe wymienione miejscowości mają swoje święto w niedzielę.
Ponadto w prowincji Ha Giang odbywają się również targi w miejscowościach: Xa Phin, Pho Bang, Lung Phin, Sung Tra, Sung Tra (sobota), Minh Tan (piątek), Quyet Tien (sobota) oraz Khau Vai gdzie odbywa się „Love Market”.
Targi trwają od wczesnych godzin porannych do południa. Po obiedzie sprzedawcy i kupujący rozchodzą się do swoich domów, do których nie rzadko idą pieszo nawet kilkanaście kilometrów.
 
 
Nasze doświadczenie
W czasie naszego pobytu w północnych regionach Wietnamu mamy okazję być na cotygodniowych targach w kilku miejscowościach takich jak Can Cau, Bac Ha, Yen Minh, Meo vac, Du Gia oraz Lung Ho. Każdy market jest inny i każdy ma swój unikalny klimat. Na każdym z marketów można spotkać ludzi z mniejszości etnicznych, które zamieszkują dany region. Na każdym z targów można przyjemnie i odkrywczo spędzić czas. To trzeba przeżyć i doświadczyć osobiście bo żadne słowa w pełni nie oddają tego co dzieje się na lokalnym targu, a dzieje się dużo.
W tym wpisie podzielę się z Wami naszymi wrażeniami z dwóch miejsc a mianowicie z Can Cau i Bac Ha. Targi odwiedzamy podczas kilkudniowego pobytu w Bac Ha. To jeden z naszych przystanków na trasie Sapa - Ha Giang.
 

Kilka zręcznych ruchów i mam na sobie spódnicę :)

A potem wchodzimy między bawoły, które machają ubłoconymi ogonami...

 
Tętniący życiem sobotni targ w Can Cau
Can Cau targ znajduje się 18 km od Bac Ha, na trasie Si Ma Cai - Bac Ha. Nie ma możliwości aby go nie zauważyć bo stragany są rozlokowane przy głównej drodze o numerze 153. Jest to lokalny targ. Kobiety noszą swoje tradycyjne, kolorowe stroje w których prezentują się bardzo wytwornie podkreślając w ten sposób wagę tego szczególnego dnia w tygodniu. Spotkać tu można przede wszystkim ludzi należących do grup etnicznych H'Mong, Hoa i Giay. Targ jest bardzo kolorowy i żywy. Można na nim kupić warzywa, owoce czy przekąski. Można odświeżyć sobie garderobę i zakupić nowy strój. Kobiety H’Mong bardzo dbają o swój ubiór, który zapewnia im ciepło i ładny wygląd. Częścią targu jest również strefa gastronomiczna gdzie mięsożercy bez problemu znajdą coś przyciągającego wzrok. Są również dania bezmięsne jak na przykład tofu przygotowywane w ogromnych okrągłych „brytfankach”. Daniem, które serwuje niemal każdy punkt jest Pho.
 

Co robi ta intrygująca kobieta? Postanowiliśmy sprawdzić i skosztować zasiadając przy jednym stole z kilkoma innymi kobietami, które pokazały nam jak to danie jeść

 
Najbardziej jednak interesującą częścią targu jest obszar w którym sprzedawany jest żywy inwentarz. W jednym miejscu gromadzą się bawoły, które umilając sobie czas oczekiwania na swojego nabywcę schładzają się w błotku, po czym dynamicznie machając ogonem rozpraszają błotko na wszystkich znajdujących się w pobliżu czy to ludzi czy zwierzęta. To największy i najważniejszy targ bawołów w północnym Wietnamie.
 

Mężczyźni również dbają o swój strój elegancko się prezentując na tle ubłoconych bawołów

 
Jesteśmy zachwyceni. To tętniące życiem i kolorami miejsce, które przyciąga. To okazja aby skosztować lokalne dania, z czego bez wahania korzystamy i w ten sposób spędzamy czas z lokalną ludnością uśmiechając się do siebie podczas posiłku.
 
 
Niedzielny targ w Bac Ha
W niedzielę natomiast udajemy się na targ w Bac Ha, na który swego czasu były organizowane wycieczki turystyczne z Sapy. Dlatego też targ jest wyraźnie podzielony na dwie części: część turystyczna na której można nabyć różnego rodzaju pamiątki oraz część „kulinarna”, która cieszy się zainteresowaniem przede wszystkim miejscowych i oczywiście naszym. Uczciwie jednak muszę przyznać, że będący atrakcją turystyczną targ w Bac Ha jest zdecydowanie mniej kolorowy niż targ w Can Cau, który zrobił na nas ogromne wrażenie.
 

I tej młodziutkiej kobiety. Dziewczęta Hmong bardzo szybko zakładają rodzinę

 
Żywy inwentarz
Zmierzając na targ od strony głównej drogi mijamy obszar, na którym podobnie jak w Can Cau można nabyć żywy inwentarz. Wzdłuż rzeki gromadzą się sprzedawcy bawołów, a po jej drugiej stronie sprzedawcy kur, kaczek, psów, świń. Bawoły chętnie relaksują się w błocie lub rzece czego inne zwierzęta nie mogą doświadczyć czekając przywiązane na sznurku lub wciśnięte do klatki czekają na swojego nabywcę.
 
 
Strefa spożywcza
To część pełna ludzi, gwaru, śmiechu. Przemieszczamy się powoli ze spuszczoną głową, zważając aby nie podeptać towaru sprzedawanego przez lokalną społeczność. Z zainteresowaniem oglądamy co sprzedawcy rozłożyli na ziemi lub niskich stolikach. I cieszymy się podwójnie kiedy odkrywamy coś co znamy na przykład kurkumę, cynamon, anyż, herbatę z gór dobrą na sen i sprzyjającą trawieniu. Kupujemy zioła i składniki na rozgrzewającą herbatę, owoce i przekąski. W takim miejscu można znaleźć o wiele więcej skarbów natury, których jednak nie potrafimy zidentyfikować, a bez znajomości języka trudno nam się dowiedzieć do czego tajemnicze zioła służą.
 
 
Strefa gastronomiczna
Na targu w Bac Ha, podobnie jak w Can Cau, jest strefa gastronomiczna, która cieszy się zainteresowaniem ze strony krajowych turystów a przede wszystkim uczestników targu. Tutaj również króluje zupa Pho, do której można dobrać sobie dodatki według uznania np. tofu zamiast mięsa. Chętnie korzystamy z okazji i ze smakiem zjadamy gorącą zupę. To obowiązkowy punkt programu, tym bardziej że Pho w Bac Ha różni się od Pho serwowanej w innych regionach Wietnamu.
 

Wypełniona ludźmi i parującymi garnkami z Pho hala będąca strefą gastronomiczną w Meo Vac

 
Strefa turystyczna
Turystyczna cześć targu w czasie naszego pobytu w prowincji Ha Giang nie cieszy się zainteresowaniem. Swobodnie można przejść pomiędzy straganami z pamiątkami od czasu do czasu słysząc zachętę sprzedawcy do zakupu. W takim momencie nasuwa się refleksja kto najbardziej ucierpiał na zamknięciu się kraju na turystykę w szczególnym okresie roku 2020-21? Nie spędzamy tu zbyt dużo czasu bo zdecydowanie ciekawszą i bardziej intrygującą częścią targu jest strefa z lokalnymi potrawami i skarbami natury.
 
 
Będąc na północy nie można pominąć tego uroczystego cotygodniowego wydarzenia i warto w tym dniu zrezygnować z naleśników czy omleta podawanych na śniadanie w pensjonacie aby skosztować lokalnych przysmaków i wraz z lokalną ludnością przemierzać gwarne ulice pełne rozmaitości i śmiechu ludzi. Targi etniczne to tradycja, lokalny klimat i atmosfera, której w innych regionach kraju nie znajdziecie.
 

Lubię błotko :) Teraz nikt mnie nie znajdzie ;)