Oaza chaosu i rozgardiaszu - zachód słońca na plaży Ao Nang
Co można robić wieczorem nad morzem? Gapić się na zachód słońca! Wskakujemy więc na skuter o 17:00 i jedziemy na zachód słońca na Ao Nang Beach. Prawdę mówiąc wiem, że jedziemy na jakąś plażę. Ale zupełnie nie wiem co to jest za plaża. Szybko jednak się przekonuję. Im bliżej plaży jesteśmy tym większy ruch na drodze się odbywa. Pojawiają się stoiska z jedzeniem na poboczach, zabudowania i spacerujący ludzie. Ruch się wzmaga, droga się korkuje, miejsca parkingowe są przepełnione. Rozglądam się wokół i wszędzie widzę stragany z jedzeniem, knajpy, restauracje z głośną muzyką, mnóstwo skuterów i w ogóle na ulicy panuje większy rozgardiasz. „Gdzie my jesteśmy?” Zastanawiam się. Już zapomniałam jak to jest kiedy masa turystów zbiera się w jednym miejscu, a tutaj mam ponownie okazję tego doświadczyć. Tłum jest wszędzie: na ulicy, chodniku, plaży. Przy plaży cumują łódki… O jedna wypływa! I robi tyle hałasu, że aż uszy bolą! A co dopiero jak by wszystkie nagle ruszyły na morze? Jak się zrelaksować w takich warunkach? Czy to jest w ogóle możliwe? Nie, to zdecydowanie nie miejsce dla nas. Poza tym jakoś tak nieładnie tu pachnie. Spacerujemy chwilę po piaszczystej plaży. Oglądamy zachód słońca i szybko ulatniamy się z tej oazy chaosu i rozgardiaszu.