Wesoły mechanik
No to szukamy innego mechanika. Mechaników również w Wietnamie nie brakuje. Jest, zatrzymujemy się. "I can help you" słyszymy. I od razu wraz z pomocnikiem sprawdzają klakson i elektronikę po czym główny mechanik o imieniu Quan zaprasza nas do stolika, polewa herbatkę i kieliszek ruoi. A potem drugi. A potem nalewkę leczniczą i po czwartej kolejce zaprasza nas do siebie na kolację. Pytamy kiedy? "Now". Jak teraz, to teraz. Po co odkładać kolację na jutro skoro można ją zjeść razem już dzisiaj, teraz. Pomocnik wymienia jeszcze przednią oponę Asjatki, Quan daje nam znak abyśmy czekali na niego w warsztacie, a sam wskakuje na swój motocykl i gdzieś jedzie. Wraca po chwili, zamyka warsztat i jedziemy za nim. W ten oto, nieoczekiwany sposób wylądowaliśmy na kolacji u Quana. W towarzystwie żony i ich dwójki dzieci spędzamy miło wieczór. Musimy przyznać, że nasza Asjatka wyjątkowo w tym tygodniu zatroszczyła się o uatrakcyjnienie naszej podróży. Dwie przygody zakończone w domach gościnnych Wietnamczyków :) A to nie koniec motocyklowego „SPA”… Asjatka uznała, że jeszcze jej mało…