Zatłoczona Melaka na rowerze…czemu nie? Nie zastanawiamy się długo i już na drugi dzień pobytu w mieście planujemy wypożyczenie rowerków i wycieczkę na piaszczystą plażę Pantai Klebang po drodze odwiedzając jeszcze lokalny meczet.
Wypożyczalnię łatwo odnajdujemy w chińskiej części miasta. Przed wejściem do niej ustawionych jest kilka rowerów. Ich jakość pozostawia wiele do życzenia. Nie dziwi więc, że sprzedawca chętnie godzi się na ich wynajem, stanowczo jednak odradzając zaplanowaną przez nas wycieczkę. Bo przecież jest spory ruch samochodów, droga jest kiepskiej jakości, leży na niej rozbite szkło a wypożyczalnia nie zapewnia zestawu naprawczego opon. Ryzykujemy więc przymusowy powrót taksówką oraz dodatkową dopłatę za transport rowerów.
Pytamy też o zasady ruchu obowiązujące rowerzystów. Prosta odpowiedź „no rules” jest chyba tą, której się spodziewaliśmy. Hmm miała być relaksacyjna wycieczka rowerem a szykuje się niezła wyprawa…chyba coś dla nas…
Po wypełnieniu formalności (należy zostawić jeden dokument tożsamości np. międzynarodowe prawo jazdy) dostajemy rowery z … zaplecza. Mamy więc nasze dwa kółka: mój piękny, różowy z przerzutkami, Sebastiana brudno zielony, też oczywiście z przerzutkami. Jeszcze kilka zdjęć z muralem w tle (można je znaleźć na ulicy przy wypożyczalni), ustawiamy nawigację na meczet i możemy ruszać przed siebie.


Szybko przekonujemy się że „no rules” oznacza większą uważność wszystkich kierowców na drodze i po jakimś czasie stwierdzam, że jako rowerzystka czuję się bezpiecznie na azjatyckiej drodze. Jadę bez obaw i nikt nawet na nas nie trąbi :) Błądzimy trochę po ulicach Melaki. Przejeżdżamy ulicą do portu Pejabat Laut Marina skąd rozpościera się wspaniały widok na morze. Można tam spędzić dzień relaksując się pod drzewami lub pobiegać wzdłuż plaży, do czego dwa dni później po raz kolejny zachęca nas gospodarz pensjonatu, w którym się zatrzymaliśmy.
Wystarcza nam jednak krótki przystanek i ruszamy dalej w kierunku meczetu Masjid Tengkera. Wjeżdżamy na ulicę Jalan Tengkera i naszym oczom ukazują się stragany z owocami, które w Melace należą do rzadkości. Zatrzymujemy się przy jednym z nich decydując się na owocowy lunch. Raczymy się wodą z kokosa, soczystym rambutanem oraz schłodzonym arbuzem. Rozpoczynamy rozmowę z Malajkami, które sprzedają owoce. Po wypiciu wody kokosowej z chęcią przecinają kokosy na pół abyśmy mogli zjeść miąższ kokosa. Dowiadujemy się jeszcze jakie są różnice w odmianach durianów oraz jak rozpoznać najbardziej popularne gatunki. Robimy pamiątkowe zdjęcie i ruszamy dalej. Po drodze do meczetu mijamy jeszcze kilka stoisk z owocami. Dojeżdżamy do celu naszej wyprawy. Zatrzymujemy się na chwilę, zwiedzamy meczet i spoglądamy na mapę.
Bez wahania podejmujemy kolejną decyzję – ruszamy w kierunku plaży. Jak na razie droga jest w bardzo dobrym stanie a od celu dzieli nas zaledwie 5 km.
Ruch na drodze robi się coraz mniejszy a naszym oczom ukazuje się świetnie przygotowana…trasa rowerowa, prowadząca bezpośrednio na plażę. Miało być trudno a jest miło, łatwo i przyjemnie. No może poza krawężnikami, które są zaskakująco wysokie i wymuszają cykliczne prowadzenie rowerów, które w każdej chwili mogą się rozlecieć na kawałki.


W końcu docieramy na plażę. Znajduje się przy niej kilka punktów z jedzeniem oraz napojami, stragany z warzywami i soczyste owoce. Piasek jest czysty, a plaża porośnięta drzewami, zapewniającymi ochronę przed piekącym słońcem. Udało się, jesteśmy. Chwila relaksu w czasie której obserwujemy morze, zajadając się bananami. Dobrze słuchać własnej intuicji. Prowadzi lepiej niż rady miejscowych….

Piaszczysta plaża Pantai Klebang
Po godzinie ruszamy w drogę powrotną, decydując się na zakup owoców przy lokalnych straganach, gdzie wcześniej kosztowaliśmy kokosy. Po raz drugi żegnamy się z przesympatycznymi Malajkami i zaopatrzeni w owoce wracamy do centrum i oddajemy rowerki na których przejechaliśmy w sumie 25 km. Dzięki tej wycieczce sprawdziliśmy czy w warunkach azjatyckich jest możliwe zwiedzanie okolicy w taki oto sposób. Już wiemy, że zdecydowanie tak. Była to wspaniała przygoda i okazja do aktywnego spędzenia czasu. Gorąco polecamy :)

Wypożyczalnia rowerów





