Hoang Gia Trang, The Rustic Garden
Jesteśmy w Đà Lạt. Odkryłam to „COŚ” co wisi w powietrzu. Teraz trzeba zadbać o swoją wewnętrzną równowagę i znaleźć swój tymczasowy „dom”. Ale gdzie? W Hoang Gia Trang, The Rustic Garden! To miejsce, to nie przypadek! Po raz kolejny się o tym przekonaliśmy kiedy poznaliśmy właścicieli. Właścicielka Haa z uśmiechem otwarła nam bramę zapraszając do środka. Rozgościliśmy się bardzo szybko w naszym nowym „domu”, chociaż jeszcze tego nie wiedzieliśmy w momencie przybycia. Zaplanowaliśmy pobyt w tym miejscu na tydzień dzieląc czas na pracę i zwiedzanie okolicy. Dostaliśmy przepiękny apartament z widokiem na góry i ogród. W pokoju było wystarczająco dużo miejsca abym mogła rozłożyć matę do jogi i wrócić do codziennej praktyki. Od samego początku skoncentrowaliśmy się mocno na porannych praktykach, które stały się nieodłączną częścią dnia podczas całego pobytu w Đà Lạt. Wizyta w centrum miasta i wiszący w powietrzu strach miał, szczególnie na początku, niemały wpływ na nasze samopoczucie i emocje. I mimo, iż staramy się omijać to wahadło, to jednak gdzieś zawsze coś nas musnęło. I to właśnie The Rustic Garden dało nam przestrzeń aby przez całą dobę być wśród natury, drzew, kwiatów i ptaków, aby budzić się i zasypiać przy akompaniamencie świerszczy. To miejsce pełne harmonii, pozytywnej energii, stworzone z miłością i pasją. Tutaj czujemy się jak w domu. Kiedy okazało się, że przemieszczanie się po Wietnamie zostało bardzo ograniczone, bez wahania zdecydowaliśmy, że zostajemy w Rustic Garden tak długo, jak to będzie konieczne. Dzisiaj mija 5 tygodni od momentu naszego przybycia do Đà Lạt. Wciąż tu jesteśmy. Patrzę na zielone wzgórze, słucham śpiewu ptaków i uśmiecham się do siebie bo wiem, że to jest najlepsze miejsce, w którym w tym szczególnym momencie mogliśmy się znaleźć. Nic nie dzieje się przypadkiem.

Który to nasz pokój? Odpowiedź może być tylko jedna... tam gdzie jest otwarte i odsłonięte okno
Pasja i miłość w jednym miejscu
The Rustic Garden zostało stworzone z miłością i pasją przez Haa i jej męża. To świadomie wykreowane miejsce przyciąga „podobnych” do właścicieli gości . Od samego początku czuliśmy, że jest to odpowiednie dla nas miejsce.
Z uznaniem i podziwem obserwuję jak Haa codziennie przygotowuje dla nas wegetariańskie śniadanie, codzienne coś innego. Wyzwanie nie małe bo przez 35 dni nie dostaliśmy dwa razy takiego samego śniadania! Bagietka, przeróżne zupy, ryż, makaron. Wszystko bardzo dobre, zdrowe, urozmaicone i typowo wietnamskie. Również kolacje wegetariańskie to uczta dla podniebienia. Gotowanie jest pasją Haa, co wyraźnie czuć w serwowanych przez nią daniach.
Po pierwszym tygodniu pobytu w Rustic Garden zostaliśmy przez gospodarzy zaproszeni na wspólną kolację. Rozmowa zeszła najpierw na temat jedzenia. Okazało się, iż Haa przygotowuje dania zgodnie z chińską filozofią 5 przemian, w której każdy smak wpływa na równowagę odpowiednich narządów w ciele. Ja również tę metodę stosowałam w swojej kuchni. Odkryłam również, iż nasz sposób gotowania jest bardzo podobny. Dlatego też nie udało mi się namówić Haa do wspólnego gotowania bo wiem, że obie czujemy się w kuchni swobodnie wtedy gdy jesteśmy w niej same 😉 Dlatego rozumiem i szanuję to. Zrozumiałam, że ten czas powinnam poświęcić na coś innego a gotowanie odłożyć na później, kiedy z powrotem będę w Polsce, w swojej kuchni. Dlatego korzystam z okazji i delektuję się każdym kęsem, który mam na talerzu.
Podczas wspólnej kolacji pojawił się również temat dotyczący filozofii buddyjskiej, o której bardzo chętnie rozmawia mąż Haa. To była pierwsza i nie ostatnia rozmowa na temat buddyzmu, praktyk, wewnętrznej równowagi i harmonii przeprowadzona głównie między Sebastianem a gospodarzem. Podobne zainteresowania i poglądy stały się tematem interesujących dyskusji, które są nieodłączną naszego pobytu w The Rustic Garden.

Podstawowy zestaw do pracy przygotowany... z takim widokiem wszystko idzie sprawniej

Nasz kącik jadalno - roboczo - relaksacyjny
Zjednoczeni we wspólnym celu
Wysoko wibracyjny Rustic Garden przyciąga do siebie ludzi o podobnych wibracjach. Dlatego niektórzy rezygnują z noclegu nawet nie przekraczając bramy, mimo wcześniejszej rezerwacji. Osobiście byliśmy świadkami takiej sytuacja kiedy grupa emanujących strachem Rosjan zrezygnowała z pobytu tym miejscu. Pomimo faktu, że większość hoteli w tym czasie świeciła pustkami lub została zamknięta Rustic Garden cieszył się dużym zainteresowaniem. Podczas naszego pobytu tutaj zebrała się ciekawa i nie przypadkowa mieszanka osób. Wietnamczycy, Amerykanie, Francuzi i my Polacy. Wszyscy różni a jednak podobni. Wszyscy jesteśmy połączeni. Sebastian tak zainspirował wszystkich medytacjami, że został poproszony o poprowadzenie wspólnej medytacji. O 7:00 rano stawili się wszyscy – 9 osób. Dla niektórych było to pierwsze takie doświadczenie w życiu. Tydzień później w globalnej medytacji wzięło udział 11 osób. Nie ważne skąd jesteśmy, kim jesteśmy, jaka jest nasza historia, najważniejsze jest to, że 11 osób zjednoczyło się w jednym celu… rozprzestrzeniania miłości i światła na świecie. Dzieje się magia!

W promieniach wschodzącego słońca rozkwita nowe życie
Czas zatrzymania w fizycznym wymiarze
To imprezy urodzinowe przy grillu i dźwiękach gitary, BBQ pod gwiazdami, potańcówka online też pod gwiazdami, przyjemne i inspirujące rozmowy, wymiana poglądów, czas relaksu przy książce, dobrym filmie, zabawa z psami czy prace w ogrodzie. „Jedz, módl się, kochaj” tak mogłabym podsumować czas spędzony w Rustic Garden.

Praca w ogródku jako forma relaksu, medytacji i głębszego połączenia z naturą
Czas zatrzymania w duchowym wymiarze
Świat się zatrzymał. My również. Nie pędzimy do kolejnego miejsca, punktu, celu. Zatrzymaliśmy się w podróży po miejscach, po świecie ale nasza podróż trwa… to podróż w głąb siebie. Ten idealny, magiczny czas to czas dla nas abyśmy się zwrócili do naszego wnętrza, spojrzeli głęboko w siebie i spotkali się z naszą duszą, poczuli serce, odkryli kim jesteśmy. Teraz mamy szansę poznać siebie bliżej, zmierzyć się ze swoimi lękami. To czas dla nas, dla rodziny. To doskonała okazja na zrobienie czegoś na co nigdy nie było czasu. Wykorzystajmy ten czas jak najlepiej. Stary świat się kończy. Nadchodzi nowy, już nic nie będzie takie samo. Zaufajmy sobie, dbajmy o swoją odporność, pielęgnujmy miłość i niech ta miłość przeprowadzi nas przez ten czas „wielkiego przejścia” i wprowadzi w Nowy lepszy Świat. Tak na to patrzę i codziennie dziękuję za TEN moment, za TO miejsce i TEN czas dbając o swoją wewnętrzną równowagę poprzez codzienne poranne praktyki.

Piszę te słowa w tym miejscu... pośrodku ogrodu z widokiem na góry... to wymarzone miejsce pracy
Praktyka poranna
Wdzięczność „o wschodzie słońca”
Stoję pośrodku ogrodu, biorę głęboki wdech i długi wydech. Czuję rześkie, świeże, poranne powietrze, które tak bardzo lubię. Pierwsze promienie słońca delikatnie muskają moją twarz, za płotem kogut pieje, ptaszki ćwierkają, trzy urocze pieski szczekają i podbiegają do moich nóg i upominają się o uwagę. Biorę łyk ciepłej wody. Jestem wdzięczna. Czuję to. Wewnętrzna radość rozświetla mnie od środka. Z niemym zachwytem spoglądam na góry, na otaczającą mnie przyrodę a nawet „istagramowe” czerwone serce u sąsiadów i po raz kolejny dziękuję… dziękuję za:
• okoliczności, które doprowadziły nas w "to" miejsce,
• „to” miejsce, ich właścicieli, ich otwartość i zaufanie,
• to, że mamy „dom”, przestrzeń dla siebie, miejsce do praktyki jogi, pracy, relaksu, duży ogród
• dźwięki dobiegające zewsząd przez całą dobę, dźwięki natury przypominające nam, że jesteśmy częścią całości, do której należy świat zwierząt, roślin i ludzi, dzięki którym czuję jeszcze większe połączenie z Matką Ziemią,
• każdy uśmiech, machnięcie ręką, przejaw serdeczności mieszkańców Đà Lạt, którzy „nie boją” się nas – turystów, jak również za tych którzy nasuwają głębiej maseczkę na twarz na nasz widok i tych, którzy pokazują „nie” tu nie wchodźcie bo dzięki nim jeszcze lepiej dostrzegamy dualność świata, miłość i strach, zaufanie i lęk. Bez jednego nie ma drugiego tak jak bez czarnego nie ma białego, yin yang. Świadomie wybieramy ścieżkę miłości i zaufania śląc światło „wystraszonym”,
• każdy oddech, uśmiech, smutek, złość które pomagają jeszcze głębiej poznać nas samych,
• wspaniałą rodzinę, która w tym czasie jest w Polsce i z którą czuję jeszcze większe połączenie,
• inspirujące, pełne miłości publikacje i wpisy Agnieszki Maciąg. Spokój, wiara, zaufanie odradzają się we mnie na nowo zawsze gdy czytam każdy z przekazów płynących prosto z serca Agnieszki. Czuję jak każde zdanie ze mną rezonuje i naturalnie osadza się w sercu motywując do nieustannej pracy nad sobą,
• możliwość spędzenia czasu nad jeziorem, wodospadem lub w lesie,
• naszą „Asjatkę” dzięki której możemy swobodnie poruszać się po okolicy,
• matę do jogi, którą wożę ze sobą w czasie podróży a która w tym czasie jest niezbędna,
• możliwość zjedzenia posiłku w knajpce wegetariańskiej, zrobienia zakupów na przydrożnych stoiskach,
• to, że pozwoliłam sobie, pozwoliliśmy sobie doprowadzić się do tego miejsca w którym jesteśmy, za siebie nawzajem, za wsparcie, miłość i szacunek, które sobie okazujemy,
• każdą krytykę i dobre słowo od Sebastiana, który jest pierwszym czytelnikiem moich tekstów (a muszę przyznać, że łatwo nie jest),
• ten magiczny czas zatrzymania w którym mamy czas odbyć PODRÓŻ W GŁĄB SIEBIE
I tak mogłabym jeszcze długo wymieniać bo wdzięczność, która jest we mnie przejawia się w każdej minucie, z każdym oddechem sprawiając, że jeszcze bardziej doceniam siebie, wszystkich i wszystko co mnie otacza.

Cudowne, radosne psiaki towarzyszą mi w codziennej, porannej praktyce
Medytacja
Naładowana nową, czystą poranną energią przystępuję do medytacji. Medytacji, która w naturalny sposób stała się częścią mojego dnia. Tak po prostu pojawiła się w moim codziennym życiu. Była obecna już wcześniej ale nieregularnie. Obecny czas sprzyja praktyce, stwarza warunki. Mamy więcej przestrzeni na wewnętrzne wglądy. Głęboka medytacja od Mooji czy prowadzone medytacje od Manueli Serafin pozwoliły mi zadbać o swoją wewnętrzna równowagę w tym szczególnym czasie. Przebywanie wśród natury daje mi również okazję aby być, być ze sobą i wsłuchać się w siebie. Poczuć radość ale i smutek, zaufanie i lęk. Upewniając się, że wszystko będzie dobrze, tak jak ma być.

Medytacja na trawie wśród zieleni... można tak siedzieć w nieskończoność
Joga
Ostatnim elementem porannej praktyki jest joga. Joga, którą praktykuję już od 2016 roku. Regularnie w Polsce, nieregularnie podczas podróży. Zakup maty podróżnej, którą wzięłam w naszą podróż, okazał się fenomenalnym pomysłem. Cieszę się, że mam matę, na której codziennie mogę powyginać swoje ciało, zatroszczyć się o nie i zadbać o codzienną dawkę ruchu. Dobre połączenie internetowe umożliwia mi również praktykę online z Anią z Klub Joga Fusion. To dzięki Ani zaczęłam swoją praktykę i regularnie wracam do jej filmów. Wystarczy mi jej głos, nie muszę patrzeć nawet w ekran bo instrukcje są przekazywane przez Anię w idealnym momencie. Pełna synchronizacja ruchu i głosu stwarza możliwość wykonywania ćwiczeń tylko na podstawie słuchu. Jestem wdzięczna za wszystko co Ania Brzegowa robi bo dzięki niej moja codzienna praktyka jest jeszcze bardziej urozmaicona i mobilizująca. Poranne praktyki kończę mantrą RaMaDaSa, przepiękną mantrą uzdrawiającą i otwierającą serce 😊 I tak rozpoczynam swój dzień 😊

Chwila w pozycji "drzewa" pośród drzew
O nas
Podążamy ścieżką miłości, wiary, zaufania do życia, do świata i natury. Rozwijamy się i pracujemy nad sobą, zwłaszcza teraz, jeszcze bardziej intensywnie To czas dla nas, czas zatrzymania się, doświadczania i wewnętrznego rozwoju. Tym bardziej jesteśmy wdzięczni, że na duchową ścieżkę weszliśmy już 5 lat temu. Dzięki już wykonanej pracy z większym spokojem i całkowitą ufnością obserwujemy świat w tym szczególnym czasie, czasie pomiędzy, kiedy coś się kończy a coś zaczyna. I nie chodzi tutaj tylko o to, że nasze życie jest usłane płatkami róż ale o umiejętność zrozumienia, że nawet te trudniejsze chwile czegoś nas uczą i służą, pozwalając jeszcze bardziej poznać siebie.
Wierzymy w swoją odporność i ufamy życiu, które nas prowadzi. Nie strach ani lęk ani panika, które osłabiają odporność organizmu. „Jesteś tym czym są Twoje myśli” to tytuł jednej z pierwszych książek przeczytanych przez nas na początku naszej przygody z duchowością. Myśli są naszym narzędziem. To my sami kreujemy naszą rzeczywistość i wszystko co nas otacza. To o czym myślimy i pragniemy szczerze, z głębi duszy przyciągamy do siebie. Z miłością podążamy przez świat i przez życie.
Dla nas ten szczególny czas jest również lekarstwem dla ziemi, naszej Matki, która zaśmiecana, eksploatowana i niszczona przez ludzi pragnie się zregenerować. Czas na zmianę!
To czas na ponowne połączenie się z naturą, zmiana wartości i postrzegania Wszechświata. Doskonale te wszystkie aspekty zostały przedstawione w serii książek "Anastazja" Wladimira Megre. Saga książek z cyklu “Dzwoniące Cedry Rosji” otwiera nowe perspektywy oraz daje odpowiedzi na fundamentalne pytania. Odpowiedzi te łączą się w harmonijną całość zasiewając nowe ziarno świadomości i postrzegania siebie w połączeniu ze Wszechświatem. Czytając ją w "tym" czasie jeszcze bardziej czuję sens zachodzących zdarzeń prowadzących nas do tworzenia Nowego Świata. Seria tych książek daje wiarę i nadzieję na "przejście przez odcinek czasu sił ciemnych".
14 kwietnia 2020 Wietnam, Đà Lạt, Hoang Gia Trang, The Rustic Garden
To nie jest post sponsorowany. To wyraz mojej wdzięczności względem osób wspomnianych w tekście.

Tu i Teraz w Rustic Garden





