parallax background

Mai Chau w Rytmie Natury

13 kwietnia 2021
Ha Giang – pętla motocyklowa
29 marca 2021
Duchowa Siódemka czyli Góry w Delcie Mekongu
19 kwietnia 2021
 
Niech ten wpis inspiruje i motywuje do drobnych zmian w Waszym życiu, niech rozświetla każdy dzień aby poprzez świadomą myśl kreować swoją rzeczywistość i przyszłość.

 

Uśmiechnij się, zrób sobie herbatkę i zainspiruj się :) Miłej lektury :)

 
Eksplorujemy północne regiony Wietnamu już pięć miesięcy. Na naszej liście pozostało jeszcze jedno miejsce. Miejsce, od którego kilka miesięcy temu mogliśmy zacząć odkrywanie północy. Wtedy jednak podjęliśmy decyzję aby podążać w kierunku odwrotnym do ruchu wskazówek zegara, przez co zamiast w lipcu odkrywamy ten mocno rekomendowany zakątek Wietnamu dopiero w listopadzie.

Gdzie jesteśmy? Jakie miejsce oczarowało nas tym razem?
 
 
Prosto, przed siebie do ... Raju!
Po niezwykle ekscytującej przygodzie w prowincji Ha Giang ruszamy w kierunku południowym. Przed nami 350 km prostej drogi. Jak dawno nie jechaliśmy po prostej drodze, bez przełęczy, zakrętów, dziur? Dawno. Nawet zapomnieliśmy jak to jest, cisnąć przed siebie i w jeden dzień przejechać 250 km. Tyle właśnie przejeżdżamy w pierwszy dzień po wyruszeniu z Ha Giang. Krajobraz zmienia się. Zrobiło się płasko i ciepło. Jest końcówka listopada i pełnia sezonu na cytrusy. Pomelo niczym słoneczka rozświetlają nam drogę. Wszędzie wzdłuż drogi można kupić małe, średnie oraz gigantycznej wielkości pomelo, a także pomarańcze i mandarynki. Na noc zatrzymujemy się w okolicy Parku Narodowego Ba Vi. Okolica nie budzi mojego zachwytu pomimo swojej zielonej części, wokół której znajdują się luksusowe resorty. Skoro powstały to jakiś potencjał tego regionu jest.
My jednak szybko z samego rana opuszczamy to miejsce i pędzimy dalej, wzdłuż rzeki, przez miasto Hoa Binh i dalej pod górę, coraz wyżej w chmury. Chociaż czy to chmury czy smog dochodzący z Hanoi? Zastanawiamy się od rana. Wjeżdżamy wyżej i wyżej, gdzie znajdują się usypane dwa kopce z kamieni tworząc w ten sposób punkt widokowy. Zatrzymujemy się i tak jak krajowi turyści wdrapujemy się na jeden z kopców, patrzymy na pola pokryte gęstą siecią kabli i słupów elektrycznych oraz na wzgórze, za którym znajduje się największy w Wietnamie sztuczny zbiornik wodny Hoa Binh. „Jak na razie to mi się nie podoba” mówię do Sebastiana.
Ciśniemy jednak dalej pod górę, osiągamy przełęcz, droga schodzi w dół, chmury się rozpraszają, wyłania się błękitne niebo, promienie słońca rozgrzewają nasze ciała, a my suniemy w dół prosto w objęcia żółto-zielonych pól ryżowych, majestatycznie otoczonych przez krasowe, gęsto zalesione wzgórza. Uśmiech pojawia się na naszych twarzach. Już czuję tą sielankową aurę… Jesteśmy w RAJU… tak, znowu! Wietnam zachwycił nas po raz kolejny… Witamy w Mai Chau!
 

Za przełęczą wyłania się zupełnie inny, pełen słońca krajobraz

 
Przestrzeń pomiędzy zielonymi wzgórzami
Z głównej drogi w miasteczku Mai Chau skręcamy w prawo, do Nà Phòn. Wjeżdżamy do świata pól ryżowych otoczonych przez zielone krasowe wzgórza, które chronią niezmąconą nadmiernym rozwojem przestrzeń. Przestrzeń w której ciche dźwięki natury docierają do naszych uszu, przestrzeń w której zapach kwiatów sprawia, że zastygamy na chwilę aby cieszyć się ich wonią, przestrzeń w której błękit nieba i zieleń drzew sprawiają, że chcesz się zatrzymać i w ciszy kontemplować TEN moment. Tej sielanki nie zakłócają nawet turyści, którzy podziwiają piękno tego zakątka przemierzając go elektrycznymi meleksami po przygotowanych alejkach. Przemierzają bezgłośnie. A my z bezpiecznej odległości, spod jednego ze wzgórz u podnóża, którego znajduje się Little Mai Chau Homestay podziwiamy piękno okolicy przez okres dłuższy niż planowaliśmy.
 

Mai Chau to przestrzeń w której odradzam się na nowo...

Podczas wielogodzinnych spacerów w otoczeniu zielonych wzgórz i kolorowych pól

 
Miasteczko Mai Châu
Mai Chau to nieduże miasteczko, położone wzdłuż głównej drogi, a jednocześnie oddalone od Na Phon o kilkanaście minut spacerem. W mieście znajduje się targ, lokalne punkty gastronomiczne serwujące "com binh dan" czyli dania z ryżem i dodatkami do wyboru, stragany z owocami i warzywami, kilka lokalnych sklepów, mechanik współpracującego ze Style Motorbikes, pensjonaty. Jest również skwerek na którym znajdują się przyrządy do ćwiczeń i duży plac na którym co niedzielę lokalni sprzedawcy wystawiają swoje produkty. Bliskość miasta sprawia, że mieszkając na wsi możemy korzystać z wygód, które oferuje miasto w sposób łatwy i szybki, ciesząc się jednocześnie pięknem natury i dostępnością podstawowych usług.
 
 
Mai Chau w rytmie dobowym, w rytmie natury
Okolica sprzyja dostrojeniu się do dobowego jak i sezonowego rytmu natury czego doświadczamy osobiście. Jak? Oto kilka sposobów na zharmonizowanie się z naturalnym cyklem natury :)