parallax background

Inle i okolica – Naokoło wzgórza

19 marca 2020
Wodospady Mjanmy
19 marca 2020
Inle i okolica – Życie na wodzie
19 marca 2020
 
Pierwszy dzień w rejonie Inle. Propozycje wycieczki łódką po jeziorze sypią się z każdej strony. My jednak podejmujemy próbę zobaczenia jeziora Inle nie wykupując wycieczki. Wsiadamy na skuter i w drogę. Jedziemy w kierunku jeziora Moebyel. Przy okazji, co chwilę, zbaczamy z głównej trasy. Pierwsza boczna uliczka i wjeżdżamy pomiędzy pole ryżowe a pole ze słonecznikiem. Na polu ryżowym tylko tradycyjne stożkowe nakrycia głowy wystają zza zielonych roślin. Po chwili stożek wstaje i uśmiechnięta kobieta do nas macha. Nawet w tej chwili się uśmiecham na wspomnienie tego widoku.
 
 
Kolejna dróżka pełna jest miejscowych. Nie jesteśmy pewni czy chcemy zaryzykować i w nią wjechać. Chwila wahania i wjeżdżamy. Od razu sypią się oferty łódkowe. Dziękujemy i wchodzimy na most Maing Thouk Wooden Bridge. Jesteśmy w floating village - wiosce położonej na wodzie.
 
 
Chwilę stoimy na pomoście a następnie skuszeni przez mężczyznę wskakujemy do łódki na 20 minutowy rejs między domami. Naszego kapitana zastępuje pani kapitan, dostajemy kapelusze i płyniemy obserwując domy, szkołę, budowę nowego domu, pranie w rzece. Pojawiają się pytania „Jak wygląda życie na wodzie?” ...
 
 
Poranna toaleta, wyjście na zakupy czy do szkoły, budowa domu, uprawa warzyw, pranie, spotkania z przyjaciółmi czy rodziną ... normalne życie tylko na wodzie. Mała łódka jest niezbędnym dobrem, które posiadać musi każdy w pływającej wiosce. Bez niej nikt daleko nie dotrze. Ciekawe to i intrygujące. Obserwujemy i jesteśmy pod wrażeniem.
 
 
Po rejsie decydujemy się na sok z awokado w Shwe Yee Win Floating Restaurant. Aby jednak dostać się do restauracji najpierw trzeba do niej dopłynąć. Czekamy więc przy pomoście na transport. Po chwili podpływa mężczyzna i już kilka minut później siedzimy przy niskim stoliku i patrzymy na most, łódki i położone nieopodal wzgórze. A co tam. Relaksujmy się!
 
 
Relaks się nieco przedłużył a my mamy kawał drogi przed sobą. Przecież chcieliśmy dotrzeć do drugiego jeziora aby sprawdzić opcje rejsu po tymże jeziorze. Po godzinie jazdy na skuterze stwierdzamy, że to jednak za daleko. Rezygnujemy z zobaczenia sztucznie utworzonego jeziora i postanawiamy objechać wzgórze naokoło. Mijamy wioski, pola obsiane cebulą i szczypiorkiem, podziwiamy wiejski klimat okolicy. Jest pięknie. Czerwony kolor gleby, suche drzewa, wzgórza tworzą sielankowy krajobraz. Sam przejazd tą trasą jest przygodą samą w sobie.
 
 
Jedziemy w kierunku kompleksu światynnego Mwe Taw Kakku. Przyjeżdżamy tu jednak zbyt późno. Wstęp kosztuje 3 USD (lub 3 EUR lub 5000 MMK). Nie mamy czasu na dłuższy pobyt na terenie kompleksu, mimo, iż bardzo byśmy chcieli. Liczne małe pagody tworzą niezwykły widok, dzwoneczki w oddali zachęcają do medytacji … Jednak słońce chyli się ku zachodowi, a przed nami jeszcze 70 km do Nyaungshwe. Wybieramy drogę przez Taunggyi – stolicę stanu Shan. Miasto jest niespodziewanie duże, ulice są zakorkowane i wszędzie mnóstwo ludzi. Miasto nie wzbudza naszej sympatii. Spokojne wioski robią zdecydowanie lepsze wrażenie. Jadąc w dół stromą, krętą drogą w kierunku Inle, zerkamy na czerwone, zachodzące słońce.