Wyłania się z mroku nocy, stopniowo ukazuje się jej zarys na tle rozjaśniającego się nieba. Pierwsze promyki słońca delikatnie muskają zachodnie zbocze góry, słońce wychyla się zza jej niższego grzbietu i niczym torpeda przesuwa się coraz wyżej i wyżej pokazując w pełni swe okrągłe oblicze. Ułamek sekundy wystarczy aby przeoczyć ten moment. Ta tajemnicza góra majestatycznie wznosi się nad jeziorem Batur, piękna linia grzbietowa, z jednej strony - łagodna pofalowana z pojedynczymi drzewkami niczym toskańskie cyprysy, z drugiej stroma - pokryta gęsto roślinnością. U podnóża spadzistego zbocza stoją porozrzucane domki tworząc małe wioski. Zaprasza, zachęca, budzi zaciekawienie, kusi …”Co to za góra”? Czy da się na nią wejść?” Od dwóch dni spoglądam na nią znad przeciwległego brzegu, siedząc na tarasie naszego pokoju i coraz bardziej mam ochotę na spacer po jej grzebieniu. To Gunung Abang przyciąga moją uwagę - szczyt, który nie pojawia się na mapach google, nie ma go w ofertach agencji turystycznych i można na niego wejść BEZ przewodnika, co na Bali wydaje się wręcz niemożliwe. Szlak wiedzie zalesioną południowo-zachodnią stroną góry. Nie mamy wątpliwości, że to trekking idealny dla nas!

Wschód słońca nad Gunung Abang
Gunung Abang jest trzecią najwyższą górą na Bali i znajduje się po południowo-wschodniej stronie jeziora Batur. W odległości 10km wznosi się Gunung Agung – wulkan i jednocześnie najwyższy szczyt na wyspie, który co jakiś czas lubi puścić sobie dymka. Ze względu na swoją aktywność wulkaniczną szlak trekkingowy na szczyt jest zamknięty. Z drugiej strony jeziora, natomiast, wznosi się Mount Batur, który słynie ze swojej atrakcyjności turystycznej. Na wschód słońca, które wschodzi nad Gunung Agung udają się tysiące turystów każdego roku. Mimo, iż szlak sam w sobie nie jest trudny, to na szczyt trzeba iść w towarzystwie przewodnika, czy to o poranku czy w ciągu dnia. Kwestia bardzo kontrowersyjna bo trudność szlaku nie poraża a raczej można by go porównać do naszych szlaków beskidzkich. Nie wiemy jak to się stało, że nikt nas nie zatrzymał ale na szczyt weszliśmy bez przewodnika w ciągu dnia. Na wschód słońca już nam się przejść niezauważonym nie udało. Słysząc mrożące krew w żyłach ostrzeżenia „strażnika góry” zrezygnowaliśmy z ponownego wejścia na szczyt a wschód słońca podziwialiśmy z tarasu naszego pokoju już z myślą o wędrówce na Gunung Abang.

Pole ryżowe na tle jeziora Batur i Gunung Abang

Lubiący puścić sobie dymka majestatyczny wulkan Agung
Jak dojechać i skąd zacząć?
Na górę ruszamy wcześniej niż pierwotnie planowaliśmy. Po śniadaniu wskakujemy na skuter i z miejscowości Kintamani jedziemy asfaltową drogą o nazwie Batur Tengah przez piękny, pachnący las. Z głównej drogi odbijamy na ulicę Wisata Alam Penelokam a następnie zatrzymujemy się bo widzimy jakby budkę w której pobierana jest opłata za wstęp do parku. Patrzymy na cennik i podnosi nam się poziom adrenaliny. Bilet wstępu do parku dla obcokrajowców jest 20 razy droższy niż dla miejscowych… Wdech, wydech. Negocjujemy z lekko wystraszoną Balijką cenę i jedziemy jeszcze kawałek do punktu startowego. Przynajmniej tak nam się wydaje, że to punkt startowy. Tak wygląda. Zostawiamy skuter na poboczu i ruszamy w las.

Wygląda jak wejście na szlak ... więc idziemy tędy

I się zaczyna ... podziwianie drzew i kwiatów...
Na leśnej ścieżce
Od pierwszego momentu wiemy, że to była najlepsza decyzja jaką mogliśmy podjąć. Gęsty las jest porośnięty mchem, paprociami, kwitną kwiaty a magiczne wręcz drzewa przykuwają uwagę swoją wielkością. Mech jest wszędzie, na konarach, na gałęziach, rośnie niczym liście. Różnorodne gatunki paproci można dostrzec zarówno pod stopami jak i wysoko nad głową. Aż mnie szyja rozbolała od podziwiania szerokich, gęsto porośniętych łodyg tworzących parasol na tle błękitnego nieba. Nasze tempo nie poraża bo na każdym kroku zatrzymujemy się aby podziwiać piękno lasu, natury. Wdychamy świeże, pachnące kwiatami powietrze. Słuchamy dźwięku ptaków i innych niezidentyfikowanych „żyjątek” i jesteśmy niewyobrażalnie wdzięczni, że nam nie pozwolili iść na Mount Batur bez przewodnika. Ta ścieżka jest o wiele przyjemniejsza, ładniejsza, bogatsza w roślinność niż wulkaniczny, suchy szlak na punkt widokowy.

Mchu i gęstej roślinności...

I całych drzew porośniętych mchem...
Szlak górski czy stok narciarski? Czyli stopień trudność szlaku
Zaraz po wejściu do lasu mijamy punkt z którego można zobaczyć Agunga w całej okazałości. Szeroka leśna droga stopniowo zwęża się i pojawiają się liczne mniejsze dróżki. I co dalej? Szlak jest jednak jeden dlatego należy trzymać się głównej ścieżki, która w początkowej fazie wędrówki się rozwidla na mniejsze ścieżki aby po chwili i tak połączyć się w jedną. Pierwszy etap wędrówki to przyjemny i nie wymagający odcinek, na końcu którego jest mała kapliczka. Nam drogę wskazywały płatki kwiatów rozrzucone na trasie do świątyni.

I fotografujemy drzewa porośnięte mchem ...

I drzewa, które mają podwójne połączone konary...


