Bagan położony nad rzeką Irawadi słynie z 3822 pagód. Buddyjskie świątynie, stupy i klasztory rozsiane na niewielkim obszarze tworzą niezwykłą atmosferę. Ulokowane są pomiędzy polami, krzewami, usypanymi wzgórzami i głównymi ulicami miasta. Największe i najsłynniejsze są licznie odwiedzane nie tylko przez turystów zagranicznych ale również Birmańczyków. Kiedy jednak wjedziemy w głąb bocznej uliczki, znajdziemy mniejsze pagody, gdzie w ciszy i spokoju możemy samotnie pospacerować lub pomedytować wśród kilkusetletnich ruin i stup. Zatapiając się w mistycznej atmosferze pagód można spędzić w wybranym przez siebie miejscu nawet cały dzień lub wieczór.

Delikatna mgiełka unosi się nad pagodami

... tworzy niezwykły, tajemniczy klimat.
Wschód słońca
O godzinie 5:20 zrywam się z łóżka. Za 10 minut mamy odebrać skuter. Sebastian się ociąga ale już pół godziny później mkniemy ciemnymi ulicami Baganu. Jest zimno. Żałujemy, że nie założyliśmy kurtek puchowych. Mijamy jakąś parę, która zmierza w tym samym kierunku co my. Jakim? Gdzie tak gnamy? Na wschód słońca! Słońce wschodzące nad pagodami a na niebie lekko unoszące się balony to typowy obraz tego miasta. Zanim jednak znajdziemy miejsce skąd będziemy mieć idealny widok na świątynie, stupy i balony spotykamy przewodnika. Tak jakby na nas czekał. Proponuje, że wskaże nam idealną świątynię skąd rozpościera się pocztówkowy albo raczej powinnam napisać instagramowy widok na wschód słońca. Chcąc go spławić zgadzamy się. Chwilę jedziemy za nim po czym zawracamy i jedziemy w kierunku zgodnym z nawigacją. Nie trwa jednak długo aby ten sam chłopak nas znalazł. W zamian za wskazanie miejsca proponuje zakup ręcznie malowanego obrazu. I tak planowaliśmy taki obraz kupić więc zgadzamy się i tym razem jedziemy za młodym artystą. Birmańczyk wskazuje nam świątynię do której wchodzi się po kilku schodach. Wokół świątyni jest szeroki taras. Już kilka osób czeka i wypatruje. My też ustawiamy się w rzędzie.

Jak dojechać do wymarzonej świątyni? Bryczka?

A może tuk tuk?

Albo elektryczny skuter? Tak, zdecydowanie to nasz ulubiony środek transportu
Stoję w tadasanie i patrzę. Niebo przybiera różową barwę, chmury przepięknie zmieniają odcień. Ten moment szybko jednak mija. Z zadumy wyrywa nas głos mężczyzny "Kontrola biletów!". Pokazujemy bilety i wypatrujemy ponownie. Ptaki co jakiś czas przelatują a ja się zastanawiam " Będą balony, czy nie?" I wpatruję się w niebo, pagody, drzewa. Pojawia się czerwony kawałek słońca na horyzoncie i ..."O są balony!" Jeden, drugi, trzeci... piętnasty. Aparaty idą w ruch. Dziewczyny w sukienkach wskakują na murek aby zrobić idealne zdjęcie. Jest też panna młoda w białej sukni. Pstryk, pstryk. To chyba jednak jest idealne miejsce. Rozkoszujemy się widokiem i ociągamy z opuszczeniem tego miejsca.

Niebo przybiera różowy kolor ...

Albo niebieski... zależy od ilości chmur

A balony delikatnie unoszą się nad pagodami Baganu...
Podchodzi nasz artysta, robi nam zdjęcie i proponuje, że wskaże nam miejsce na zachód słońca. Jedziemy za nim. Mała stupa, ściągamy buty! I wchodzimy! No może tu przyjedziemy wieczorem. A tymczasem czas na business i zakup obrazu. Oglądamy i pytamy o cenę, która zwala nas z nóg. Na szczęście siedzimy. Wiemy jednak ile takie obrazy mogą kosztować więc negocjujemy stawkę. Ustalamy kompromis, wybieramy obraz i śmigamy na śniadanie.

Artysta - Przewodnik dzięki, któremu mamy zdjęcia z balonami i pamiątkowy obraz

I co teraz? Zagubiony ale uśmiechnięty wśród stada krów ...
Zachód słońca
Pagody na tle zachodzącego słońca to kolejny obowiązkowy punkt programu. W tym celu zostały usypane wzgórza. Byliśmy na dwóch. Pierwsze, łatwo i szybko dostępne z głównej drogi jest licznie oblegane przez zwiedzających. Wokół rozmieszczone są również stragany z jedzeniem, kokosami i ciuchami. Jest też pani sprawdzająca bilety, u której taki bilet również można zakupić. Zbyt późny przyjazd oznacza, co najwyżej, miejsce w drugim rzędzie. Warto więc wcześniej poszwendać się po okolicy i znaleźć miejsce tylko dla siebie, co nam się jednak nie udało. Znaleźliśmy za to drugie wzgórze na którym było dosłownie kilka osób, z którego oprócz zachodu słońca podziwialiśmy również stada krów wracające do swoich domostw.

Wzgórze idealne na zachód słońca, nieco oddalane ale za to z miejscami siedzącymi

I stadem krów wracającym do zagrody

Pod opieką swojej pasterki

Słońce zachodzi, niebo staje się czerwone. Pagody zaczynają świecić swoim blaskiem ...
Po zmroku
Świątynie po zmroku rozświetlane są lampami. Tworzy się aura tajemniczości, wzmacnia się mistycyzm danego miejsca. A poza tym jest mniej ludzi. To doskonały czas na odwiedzenie kilku magicznych miejsc. Jednym z nich jest Dhammayazaka Pagoda, z tarasów której kiedyś można było podziwiać zachód słońca. Oświetlona kopula błyszczy złotym kolorem, na niej ćwierkają ptaki, a w trawie słychać świerszcze. W tym miejscu zatrzymujemy się na dłużej, siadamy na ławce i wsłuchujemy w dobiegające zewsząd odgłosy.

Dhammayazaka Pagoda... ptaszki ćwierkają, dzwoneczki dzwonią a my zatopieni w sobie siedzimy na ławce i słuchamy

Swojego wewnętrznego głosu... głosu duszy ...
Thatbyinnyu Phaya wysoka na 61 metrów wyróżnia się białym kolorem. Obok niej znajduje się jedyna w Baganie świątynia hinduska Nat Hlaung Kyaung i mniejsza pagoda z X wieku. O tym miejscu z chęcią opowiada pani sprzedająca dzwoneczki.
Nie można zapomnieć również o zbudowanej w XII wieku Ananda Temple w której czterech stojących Buddów wyznacza cztery kierunki świata.
To tylko niektóre z wielu przepięknych świątyń i stup Baganu. Jak je odróżnić? Do świątyni można wejść natomiast stupę można co najwyżej obejść naokoło. Najczęściej w jej środku znajdują się święte relikwie.

Thatbyinnyu Phaya

Nastrój i klimat tajemniczości wyłania się po zmroku
Wspinanie się na Pagody
Do końca 2019 roku istniała możliwość podziwiania wschodów i zachodów słońca wspinając się na mury najwyższych świątyń. Szczęśliwie jednak wszystkie pagody rekomendowane jako idealne na wschody i zachody słońca zostały zamknięte i nie ma możliwości wchodzenia na ich mury i tarasy a tym samym ich dewastacji. W wyniku trzęsień ziemi w 1975 i 2016 roku, które dotknęły również ten obszar, niektóre mury zostały naruszone lub zniszczone. Chodzenie po murach jest niebezpieczne oraz narusza sakralne znaczenie tych miejsc. Uszanujmy święte miejsca, symboliczne dla Birmańczyków abyśmy turyści jak i lokalna ludność mogli cieszyć się widokiem i i istnieniem takich miejsc jak najdłużej.

Bogato zdobione Pagody to święte i symboliczne miejsce dla Birmańczyków

Lśniąca złotem Shwezigon Pagoda
Piłka nożna i kawa na nabrzeżu
Ileż czasu można spędzić w świątyniach? Nie przesadzajmy. Jedziemy na nabrzeże z którego wypływają statki, na przykład do Mandalay. Zatrzymujemy się na chwilę i od razu zagaduje nas dziewczyna oferując opcję podziwiania zachodu słońca z małej łódki. Sprzedawcy znajdą się wszędzie, nawet na plaży. Czasem już jestem zmęczona nieustannie chcącymi nam coś sprzedać przedsiębiorcami. Po raz kolejny dziękujemy za oferowane usługi i jedziemy jeszcze kawałek. Nie dane nam było jednak spokojne wpatrywanie się w wodę bo od razu zostaliśmy „zaatakowani” przez uśmiechnięte dzieciaki. Sebastian nie miał wyboru i musiał zagrać z nimi w piłkę. Trochę ruchu nie zaszkodzi. Powstały dwie drużyny, jedna bramka, piłka też jest więc do dzieła!

Zacięty mecz chłopaków na nabrzeżu

I pozamiatane, trzeba wracać i opatrzyć paluszek ;)
Podczas gdy Sebastian biegał boso za piłką, ja zostałam zaproszona na kawę przez młodą dziewczynę mieszkającą w jednym z domów. „Tradycyjna” kawa 3w1 (czego się nie robi, żeby pobyć trochę z miejscowymi) szybko znalazła się na stole i tak podczas miłej pogawędki dowiedziałam się, że w porze deszczowej miejsce w którym właśnie siedzimy całkowicie zalane jest wodą. Poziom rzeki podnosi się nawet o kilkanaście metrów. Część mieszkalna domu znajduje się wówczas na piętrze i aby wyjść do miasta trzeba użyć łódki. Nabrzeże znika więc całkowicie. W okolicy pojawiają się również węże (jednego mamy nawet okazję zobaczyć). I kiedy tak wyparujemy węża wraca Sebastian ze zranionym paluszkiem zaklejonym już plasterkiem otrzymanym od dzieci. Chłopcy od razu zadbali o paluszek mojego męża. Ranę jednak trzeba przemyć. Czas więc wrócić do hotelu i udać się na kolejny zachód słońca.

Niezapomniane chwile...
Informacje praktyczne
Jak poruszać się po mieście?
• na skuterze – w mieście można wypożyczyć skutery elektryczne. Ze względu na pokryty piaskiem teren normalne skutery nie są dozwolone. Zasięg elektrycznego skutera to 50 km a koszt od 6000 MMK/dzień.
Bilet wstępu
• wstęp na teren miasta kosztuje 25 000 MMK/os/5 dni – przy wjeździe do miasta znajduje się punkt w którym bilety można zakupić. Punkt można pominąć i wjechać do miasta bez biletu. Najprawdopodobniej zakup biletu i tak Was nie ominie. W miejscach najbardziej popularnych w których gromadzą się ludzie o wschodzie i zachodzie słońca trzeba okazać bilet lub w przypadku jego braku, zakupić.
Co warto wiedzieć?
• młodzi Birmańczycy chętnie oferują swoje usługi w zakresie wskazania miejsca gdzie można wejść i oglądać wschody i zachody słońca opowiadając przy okazji o najbardziej popularnych świątyniach. Nie biorą za to opłaty ale w zamian proponują zakup ręcznie wykonanych obrazów lub innych rękodzieł. Zarabiają w ten sposób na studia lub utrzymanie.
• do Baganu można przyjechać z Yangonu nocnym pociągiem, o czym piszemy tu: Pociągiem z Jangonu do Bagan
• z Baganu do Mandalay można popłynąć łodzią, o czym piszemy tu: Łodzią z Bagan do Mandalay

Nie tylko słońce wznosi się nad pagodami... Księżyc w pełni pokazał nam swoją moc i piękno





