parallax background

Pętla Ha Giang – Trekking

17 marca 2021
Z Sapa do Ha Giang z nutką adrenaliny
13 marca 2021
Lokalne targi w północnym Wietnamie
22 marca 2021
 
Niech ten wpis zainspiruje Was do krótszych bądź dłuższych wycieczek pieszych aby uzdrawiająca moc natury dodała Wam energii i radości z życia.
 

Wędrówki piesze? W taką pogodę? Ciekawe czy mają pelerynki?

 
Szlaki turystyczne w wietnamskich górach? Czy coś takiego w ogóle istnieje w Wietnamie? W kraju, w którym jego mieszkańcy rzadko chodzą pieszo, a dystans nawet 100 metrów potrafią pokonać na skuterze. My jednak, zwolennicy wędrówek pieszych, podczas pobytu w prowincji Ha Giang odkrywamy ścieżki, które można nazwać ścieżkami trekkingowymi.

Gdzie są szlaki? Jak je znaleźć?
 

Tak, pogoda nam nie straszna, pobrodzimy trochę w błotku i odrodzimy się na nowo

 
Jest ich sporo. Chociaż na pierwszy rzut oka wygląda to inaczej. Są jednak wszędzie. Mapy turystycznej jednak nie ma. Nie ma również znaków, do których jesteśmy przyzwyczajeni choćby w naszych ukochanych Tatrach. Są za to ścieżki wydeptane przez ludzi lub zwierzęta, wąskie dróżki prowadzące do wiosek ukrytych pomiędzy wzgórzami, gdzie nie dociera zgiełk miasta ani informacje nadawane codziennie przez megafony. Są drogi utwardzone, które po obfitych deszczach zamieniają się w miękkie i błotniste. Po tych drogach miejscowi poruszają się na skuterach z dużą wprawą. Są ścieżki prowadzące daleko w góry przez dżunglę. Każda ścieżka może być szlakiem turystycznym. Jeśli nie ma możliwości zrobienia pętli, to zawsze można wrócić tą samą drogą.

 

Gdzie te szlaki? My tu mamy tylko dróżki, którymi chodzimy do szkoły albo na pole ;)

 
Jak znaleźć te szlaki? Nic prostszego... Spojrzeć na mapę lub do aplikacji Wikiloc. Najczęściej są to drogi zaznaczone cienką linią na mapach google. Wystarczy znaleźć ścieżkę, nabrać odwagi i wyruszyć w nieznane. W ten właśnie sposób udaje nam się dotrzeć do małych wiosek, do których, sądząc po reakcji dzieci, turyści zagraniczni nie docierają lub są rzadkim zjawiskiem. To właśnie takie piesze wycieczki pozwalają odkryć przepiękne punkty widokowe, zaszyć się w dżungli i zrelaksować na polance gdzieś pośrodku wzgórza wśród dźwięków ptaków, cykad, brzęczących owadów i dzwoneczków przypiętych do szyi kozic. To niesamowita okazja aby spędzić dzień blisko natury i przyjrzeć się małym wioskom położonym daleko od miasta oraz pracy na polach ich mieszkańców. Takie wypady pozwalają nabrać energii i cieszyć się czasem spędzonym na górskich wędrówkach w wietnamskich górach.
 

Szlaki są! Nawet takie tworzące kształt serca :) Otwórz się na niewiadomą i ruszaj w nieznane...

 
Dzikie i niedostępne są wietnamskie góry. W słoneczny dzień budzą zachwyt i kuszą swoim pięknem. W pochmurny dzień kiedy gęste chmury wiszą nad wzgórzami, okolica staje się mroczna, mglista i tajemnicza. Ma swój niepowtarzalny urok.

Podczas trzech tygodni spędzonych na trasie pętli Ha Giang odbywamy siedem wycieczek pieszych i jeden spływ kajakowy. Oto nasze trasy, opisane w kolejności jakiej je pokonywaliśmy.
 

Zrelaksuj się przy herbatce i zainspiruj :) Wycieczki piesze dodają pozytywnej energii i czyszczą głowę... Przyjemnej lektury :)

 
Dong Van trekking 1 -> trudny początek i odrodzenie
To nasz pierwszy trekking na który idę niechętnie. Jest listopadowy, pochmurny dzień. Rozleniwiona wożeniem się na motocyklu nie mam ochoty nigdzie chodzić, zwłaszcza po obszarze, który budzi niepewność. Sebastian tym razem jest nieustępliwy i wręcz zmusza mnie do wyjścia w nieznany teren. Znajdujemy trasę na Wikiloc i ruszamy. Po kilku minutach od wyjścia z pensjonatu, tuż przy głównej ulicy miasta, gubimy szlak… zapowiada się interesująca wycieczka. Odnajdujemy jednak wąską ścieżkę, pomiędzy budynkami, prowadzącą „na tyły” miasta w kierunku wzgórza, u podnóża którego znajduje się Świątynia Boga Wody. Nieopodal kobiety robią pranie w strumyku. Ścieżka pnie się w górę, w stronę głównej ulicy, a następnie skręca w lewo… i tutaj zaczyna się przygoda. Rozjeżdżona, pełna błota dróżka kusi aby zawrócić. Pojawia się alternatywa przejścia na skróty, która jednak nie jest dobrą opcją. Kręcę nosem kiedy idziemy pełną błota drogą, po której co jakiś czas przejeżdża ciężarówka lub skuter.
 

Szczelina w ziemi ukazuje ciemną skałę, która pokrywa najdalej na północ wysunięte regiony kraju

 
Idziemy wyżej i wyżej aż dochodzimy do miejsca w którym zastygamy z zachwytu. Przed nami wyłania się rozległa górzysta przestrzeń. Góry tworzą przeróżne kształty. Gdzieś w oddali jest droga poprowadzona wzdłuż wzgórza. Z gór wyłaniają się skały, które stwarzają wrażenie lwów morskich patrzących w niebo. W ciszy podziwiamy krajobraz. Jednak to co widać z głównej drogi to tylko namiastka tego co kryje się w głębi gór. W tym momencie już nie żałuję, że poszliśmy na wycieczkę. Wraz z kolejnymi metrami mój entuzjazm wzrasta, a kiedy mijamy dzieci, które w drodze do małej szkoły nieśmiało na nas spoglądają, odzyskuję radość z pieszych wędrówek. Mijamy wioskę i kilku jej mieszkańców zaskoczonych naszym widokiem, siadamy na murku i wzrokiem śledzimy kobietę, która z dzieckiem na plecach idzie na odległe pole. Ile kilometrów muszą pokonywać mieszkańcy gór aby dotrzeć na swój kawałek ziemi? Tarasowe pola warzywne pokrywają strome wzgórza. Tutaj panuje zupełnie inny klimat. Klimat wysokich, surowych gór, który hartuje charakter ludzi żyjących w odległych, trudno dostępnych regionach kraju.
Do miasta schodzimy z drugiej strony, po 15 kilometrach pieszej wędrówki, zataczając pętlę. Zadowoleni i zmotywowani do dalszej eksploracji okolicy Dong Van udajemy się na targ aby zjeść rozgrzewającą zupę Pho.

Link do trasy: https://pl.wikiloc.com/szlaki-wycieczki-piesze/dong-van-trekking-1-59791712
 

Ścieżka na skróty aby przedostać się na wyżej położoną drogę to interesujący odcinek szlaku

Na zboczach gór znajdują się poletka warzywne na które mieszkańcy wioski chodzą pieszo

 
Dong Van trekking 2 -> w kręgu dzieci
Zafascynowana pierwszym dniem wędrówki po okolicy Dong Van z entuzjazmem ruszam na kolejną tajemniczą wycieczkę. Tym razem dostajemy mapę od właściciela pensjonatu z zaznaczoną trasą, którą znaleźliśmy na Wikiloc i którą mieliśmy w planach przejść. Ruszamy więc z podwójnym wsparciem czyli kartką A4, która jest naszą papierową formą mapy oraz aplikacją w telefonie w której włączamy opcję „Podążaj za”. Szlak, na który ruszamy to 13 kilometrowa pętla przez wioski Ma U, Khai Hoang, Ma Tia, Ma Pang. To zupełnie inna wycieczka.
Z miasta idziemy w lewo, tą samą trasą co dzień wcześniej. Tym razem jednak nie kierujemy się w stronę głównej drogi ale skręcamy w prawo i przechodząc przez wioskę Ma U mijamy kobiety, które z koszami na plecach udają się na pola. To przyjemny, spokojny i widokowy odcinek szlaku.
 

Kobiety z koszami na plecach udają się na zbiory

Za nimi podąża samotna kobieta, dzierżąc sierp za pasem.

 
Mniej więcej w połowie drogi pojawiają się kolejne wioski. Spotykamy dzieci, których w tej okolicy jest bardzo dużo. Dzieci chętnie zagadują i pozują do zdjęć. Nie są tak nieśmiałe jak dzieci, które spotkaliśmy dzień wcześniej. Mijamy szkołę i kolejną grupę dzieci. Wesoło odpowiadamy „hello” i obserwujemy jak dzieci bawią się tym co mają, a co nie jest kolorową, grającą zabawką ze sklepu. Są też mali siłacze, którzy próbują swoich sił z taczką przy budowie domu.
Z wiosek Ma Tia czy Ma Pang prowadzi droga do Dong Van co ułatwia dostęp mieszkańcom do miasta. Trasa jest łatwa i przyjemna. Dostępna dla każdego kto chce nawiązać kontakt z dziećmi i z bliska zobaczyć górskie wioski, a przy okazji podziwiać rozległy górski krajobraz.

Link do trasy: https://pl.wikiloc.com/szlaki-wycieczki-piesze/dong-van-trekking-2-59836240
 

Przy budowie domu pracują wszyscy bez względu na płeć i wiek, głównie kobiety

Mamusiu. Chyba troszkę przesadziłaś...Przecież ja jeszcze malutka jestem...

 
Dong Van trekking 3 -> cisza i spokój
Trzecia z naszych wycieczek to trekking na wzgórze, na którym położona jest wioska Si Phai. To łatwa i relaksująca wędrówka po zboczu góry. Wokół panuje cisza i spokój sporadycznie przerywana przez przejeżdżający skuter. My idziemy zygzakiem tak jak prowadzi droga. Ze ścieżki widoczna jest główna droga biegnąca przez Dong Van oraz miasto. Na wzgórzu znajduje się wioska z kilkoma domami. My jednak chcemy dotrzeć na szczyt. Błądzimy szukając właściwej ścieżki. Zataczamy koło i wchodzimy w gęste zarośla aby wspiąć się wyżej. Udaje nam się. Z sukcesem zdobywamy szczyt z którego podziwiamy gęste otaczające nas chmury. Siedzimy więc w chmurach ciesząc się każdym łykiem rozgrzewającej herbatki. Do miasta schodzimy tą samą trasą, co razem daje 12 km przyjemnej, relaksującej wędrówki.

Link do trasy: https://pl.wikiloc.com/szlaki-wycieczki-piesze/dong-van-trekking-3-59875034
 

W drodze na szczyt mijamy zabudowania wioski Si Phai

 
Dong Van Viewpoint - French Fort -> miasto z lotu ptaka
Miasto Dong Van z lotu ptaka można podziwiać bez udawania się na wyżej wymienione trekkingi. Na jednym z otaczających miasto wzgórz, znajdują się ruiny francuskiego fortu. Jest to punkt widokowy, do którego można dotrzeć ścieżką prowadzącą od starego rynku w kierunku wschodnim. To krótka wycieczka, w którą udajemy się po południu, po jednej z wyżej opisanych wędrówek. Nie jest zbytnio wymagająca chociaż podejście jest strome. Z ruin fortu podziwiamy 360 stopniowy widok na miasto i otaczające go pola ryżowe oraz okoliczne wzgórza. Stąd pięknie widać jak Dong Van się rozrasta, przede wszystkim wzdłuż głównej drogi.
 
 
Dzięki pieszym wycieczkom nasz pobyt w Dong Van jest kompletny. Życie w mieście różni się w sposób znaczący od życia w wioskach położonych za wzgórzami otaczającymi miasto. To dwa różne światy. Pochmurna aura dodaje pikanterii i adrenaliny sprawiając, że piesze wędrówki są jeszcze bardziej ekscytujące. Wzmacniają zaufanie, wiarę w siebie i swoje możliwości.
 

Gęste chmury budują nastrój tajemniczości sprawiając, że przemierzamy górskie ścieżki z nutką adrenaliny

 
Meo Vac w promieniach słońca
Zainspirowani i zachęceni udanymi wycieczkami w okolicy Dong Van bez wahania planujemy wycieczki po okolicy Meo Vac. Jeszcze w ten sam dzień, w który przyjeżdżamy do kolejnego, na trasie pętli Ha Giang, miasta udajemy się na punkt widokowy Chòi Vọng Cảnh Mèo Vạc, z którego rozglądając się po okolicy wypatrujemy ścieżki trekkingowe. I tym razem nie jesteśmy zawiedzeni. Nieduże miasto Meo Vac położone jest w dolinie między górami. Na każdym z otaczających je wzgórz znajdują się wioski i wąskie ścieżki. Stojąc na wzgórzu wypatrujemy ścieżki, którymi moglibyśmy się udać na wycieczkę. Wypatrujemy kilka i już kolejnego dnia, zaraz po śniadaniu, ruszamy w trasę.
 

Meo Vac z punktu widokowego Chòi Vọng Cảnh Mèo Vạc

 
Co więcej zmienia się pogoda i staje się coś co wydawało się niemożliwe - pokryte gęstymi chmurami niebo rozjaśnia się, chmury rzedną, a po chwili znikają całkowicie. Przed nami, zgodnie z prognozą pogody, rozpoczyna się tydzień bezchmurnego nieba. I to dzieje się naprawdę. Spada temperatura, poranki są rześkie i bardzo przyjemne, a słońce towarzyszy nam podczas kilku kolejnych dni w czasie, których kontynuujemy pieszą eksplorację prowincji Ha Giang.
 

W promieniach słońca góry są bardziej zielone a kwiaty bardziej kolorowe. Aż chce się iść wyżej i dalej w głąb gór

 
Meo Vac trekking 1 -> wioski ukryte między wzgórzami
Przechodzimy przez miasto, wchodzimy w wąską, pnącą się w górę ścieżkę. To ścieżka na skróty, prowadząca przez cmentarz do pierwszej wioski położonej na wzgórzu. Przechodzimy przez ogród i lądujemy na betonowej drodze gdzie spotykamy mężczyznę, który jadąc na motocyklu prowadzi na sznurku mocno ociągającego się bawoła. Ten widok potwierdza to co już wiemy, a mianowicie, że Wietnamczycy jak tylko mogą, to jadą na motocyklu. Mijamy wioskę i wchodzimy w pełne kolorowych kwiatów pola i zielone łąki.
 

Prowadzony bawół na sznurku ociąga się i co chwilę podgryza trawkę, a właściciel cierpliwie prowadzi go z pozycji motocykla

Wioska za wzgórzem do której nie docierają informacje podawane przez megafony

 
Za wzgórzem ukryta jest mała wioska, potem kolejna. To przyjemny spacer między wzgórzami. Blisko miasta a jednak daleko. Tutaj nie dochodzą już informacje wygłaszane przez megafon, rozbrzmiewające na całe miasto niemal nieustannie od 6:00 rano. Wśród tych wzgórz jest mnóstwo małych wiosek, które w cieniu drzew dają schronienie mniejszościom etnicznym. Mijamy dzieci wracające ze szkoły, kobiety pracujące na polu, parę, która idzie pod parasolem osłaniając się od słońca.
 

W tej wiosce spędzamy kilkanaście minut w towarzystwie jej mieszkańców próbując się porozumieć na różne sposoby z których najlepszy to uśmiech :)

Domy mieszkańców gór i ich skromne dobra codziennego użytku

 
Mijamy grupę kobiet i mężczyzn zgromadzonych przy jednym z budynków w wiosce. Zostajemy zaproszeni do ich grona. Uśmiechamy się do siebie i obserwujemy rozgardiasz, który panuje wokół. Kobiety myją naczynia po wspólnym posiłku, mężczyźni stoją obok. Wszyscy ubrani są w swoje tradycyjne kolorowe stroje. Radość bije z oczu ludzi, którzy żyją w połączeniu z naturą zgodnie z jej naturalnym cyklem. Śmiejemy się wraz z nimi próbując coś powiedzieć. To niezapomniane momenty z podróży. Serdeczność i otwartość ludzi za każdym razem wywołuje w nas podziw i radość.
To przyjemny, lekki 13-kilometrowy trekking dający pogląd na życie ludzi w wioskach położonych blisko miasta, a jednocześnie na tyle daleko aby zapewnić ciszę i schronienie pośród zielonych wzgórz.
Link do trasy: https://pl.wikiloc.com/szlaki-wycieczki-piesze/meo-vac-trekking-1-59961240
 
 
W drodze powrotnej nasza ścieżka znika. Przed nami ogromny stog siana. Jak tu przejść?
I tutaj mamy dla Was mały quiz... "Znajdź człowieka na zdjęciu" :)
 

Jest stópka! Kobieta niesie ogromną wiązkę siana i cały czas coś zbiera :)

 
Meo Vac trekking 2 -> relaks na polanie
Bezchmurne niebo, rześkie powietrze. Zapowiada się przepiękny, słoneczny dzień. Dzisiaj również wychodzimy w góry. Ale zanim wyruszymy na szlak idziemy na targ, który odbywa się raz w tygodniu, w niedzielę i przyciąga ludność etniczną z całego regionu. Gwar z ulicy dochodzi do naszego pokoju. Ruszamy więc po śniadanie na targ, a dopiero potem w góry.
 

Kolorowe targi w północnym Wietnamie to wydarzenie na którym nie może nas zabraknąć

 
Tym razem zmierzamy na wzgórze oznaczone na mapie jako Sang Pa. Z głównej drogi schodzimy w lewo, w ulicę wzdłuż której jest mnóstwo prostych domów. Ludzie tu żyją w bardzo skromnych warunkach. Po ulicy biegają dzieci w różnym wieku. Boso. Wszystkie wesołe i uśmiechnięte. Maluchy są bez majteczek, bawią się i śmieją. Dorośli wykonują swoje prace w domu lub koło domu albo udają się na pola z nożami przełożonymi za pasem. Na końcu ulica zamienia się w ścieżkę prowadzącą w górę. Od ostatniego domu ścieżka jest pełna kamieni, stroma i śliska. Po deszczu może być bardzo ślisko.
 

Na końcu tej ulicy jest ścieżka na wzgórze

Kozica i Sebastian nieśmiało spoglądają na siebie... kto idzie pierwszy?

 
Dochodzimy do rozwidlenia i skręcamy w lewo. Ścieżka pnie się w górę i kończy w gęstym lesie. Zawracamy. Ponownie dochodzimy do rozwidlenia i tym razem skręcamy w prawo. Idziemy stromą ścieżką pod górę na której jest pełno kamieni. Dochodzimy do polany i tu zostajemy. Niedaleko w krzakach pasą się kozice. Ścieżka prowadzi prawdopodobnie do wioski ukrytej w górach bo podczas wylegiwania się na trawie przechodzi obok kilka osób powracających z targu do domu. Jest piękny, słoneczny dzień. Jesteśmy w dżungli. Przed nami roztacza się morze falujących wzgórz. Wokół panuje cisza i spokój. Słychać śpiew ptaków, dźwięk cykad. Jest dziko i zielono. Podczas schodzenia patrzymy na Meo Vac położony w dolinie. Z dużą uważnością stawiamy każdy krok aby nie poślizgnąć się na mokrych kamykach pokrywających błotniste podłoże. Ludzie, którzy nas mijali pokonują tę wymagającą trasę za każdym razem gdy chcą iść do miasta. Pieszo. W ten sposób nadal wiele osób mieszkających daleko w górach przemieszcza się do miasta i z powrotem. Z szacunkiem spoglądamy na ich uśmiechnięte twarze, z których mimo trudnych warunków życia, bije radość i entuzjazm.
Link: https://pl.wikiloc.com/szlaki-wycieczki-piesze/meo-vac-trekking-2-60039069
 

Mieliśmy iść tamtą ścieżką... zawracamy, schodzimy w dół i ponownie w górę :)

 
Słońce dodaje energii, chce się żyć, skakać, tańczyć, kwiaty, trawa nabierają wyraźnego koloru. Od samego patrzenia na porośnięte roślinami pola i góry wpadam w zachwyt. Wszystko wokół nas żyje, wszystko co nas otacza. A my z jeszcze większą radością chodzimy od wioski do wioski uśmiechając się do spotykanych po drodze ludzi.
 

Z radością przemierzamy kolejne wzgórza relaksując się na kamieniu albo trawie

 
Ma Pi Leng trekking -> spektakularnie i widokowo
Pomiędzy Dong Van a Meo Vac jest perełka wśród perełek prowincji Ha Giang. Przełęcz Ma Pi Leng. Droga wije się zakrętami wysoko nad rzeką Nho Que, która tworzy wąski i oszałamiająco wysoki wąwóz. Nad główną drogą istnieje szlak przyklejony niemal do skał na który można wyruszyć z miejsca oznaczonego „Skywalk”. I to właśnie tutaj wyruszamy na spektakularny i widokowy szlak. Sami. Wstęp jest bezpłatny, a szlak dostępny dla każdego.
 

Scieżka na "Skywalk" jest poszerzana, pracownicy zwożą materiał do budowy drogi na motocyklach

Czy po poszerzeniu drogi ten uroczy zakątek nadal będzie miał swój urok?

 
W pierwszym etapie trekkingu przechodzimy przez pola warzywne i małą wioskę. Dochodzimy do platformy skąd wchodzimy na wąską, widokową ścieżkę biegnącą wzdłuż wysokiej płyty skalnej. Samo przejście robi wrażenie. Widoki budzą zachwyt. Niebo jest bezchmurne, wokół zieleń mieni się różnymi odcieniami. W tle wyróżnia się turkusowa woda rzeki płynącej daleko, głęboko w dole wąwozu. Dochodzimy do platformy z drugiej strony ścieżki i wracamy tą samą drogą.
 

Ścieżka między polami i wzgórzami, która prowadzi do wioski i na platformę widokową

Platforma widokowa z której rozpoczyna się biegnąca wzdłuż wysokiej płyty skalnej ścieżka "Spacer po niebie"

 
Nie żałujemy ani minuty tej wędrówki. I cieszymy się z bezchmurnej pogody. W przeciwnym razie byłby to spacer "w chmurach" co niewątpliwie też miałoby swój urok ;)
 
 
W drodze powrotnej zatrzymujemy się w cieszącym się dużym zainteresowaniem Wietnamczyków, punkcie fotograficznym. To skała, którą nazwałam „Król lew”. Z pewnością siebie wchodzę na wystającą nad przepaścią skałę, pozuję do zdjęć wyginając się na prawo i lewo i nagle wpadam na genialny pomysł aby ściągnąć okulary… I w tym momencie moja pewność siebie ulatnia się jak podmuch wiatru… Przyrastam do skały z której w końcu trzeba zejść… Udaje się! Kolej na Sebastiana 😊

Link do trasy: https://pl.wikiloc.com/szlaki-wycieczki-piesze/ma-pi-leng-trekking-60151254
 

Sebastian dla pewności siada i tylko rękami macha ;)

 
Ma Pi Leng kajak -> w wąwozie
Na zakończenie pobytu w tej przepięknej okolicy schodzimy w głąb wąwozu i wynajmujemy kajak. Płyniemy przez najwęższy punkt, przesmyk między gigantycznymi skałami, niespiesznie relaksując się na wodzie. I obserwując pływające po niej śmieci… które w drodze powrotnej zaczynamy zbierać wypełniając przód i tył kajaku odpadkami wyrzucanymi do wody… Butelki, zakrętki, opakowania po przekąskach, styropian i karnister… Na pierwszy rzut oka nie wydawało nam się, że śmieci jest dużo, a jednak… Niemniej jednak wąwóz robi wrażenie zarówno w z góry jak i z poziomu rzeki.
 

Płyniemy w kierunku najwęższej szczeliny wąwozu

Wracamy ze stertą śmieci wyciągniętych z rzeki

 
Du Gia - sielanka nad wodospadem
Naszą pętlę kończymy w wiosce Du Gia, która położona jest w niezwykle malowniczej dolinie otoczonej zielonymi wzgórzami. Przy głównej drodze, niedaleko szkoły, biegają dzieci, mnóstwo dzieci jak na niedużą górską osadę. Jest kilka sklepów i kilka lokalnych knajp. Wioska jednak się rozbudowuje, powstają kolejne budynki oferujące noclegi typu "homestay" oraz kolacje rodzinne. Nad rzeką powstają bungalowy, a centrum wioski wygląda jak plac budowy. Wioska się rozwija... Jak długo pozostanie w niej lokalny klimat...? Zapewne to kwestia czasu bo wraz ze wzrostem liczby turystów miejsca takie jak to tracą swój pierwotny charakter, a życie w zgodzie z naturą schodzi na dalszy plan. Taki jest naturalny cykl rozwoju turystyki, który w Wietnamie jest widoczny w wielu miejscach.
A tymczasem Du Gia nadal jest spokojną wioską w której mieszkańcy uśmiechają się do turystów, dzieci z zapałem krzyczą "hello", machają ręką lub nieśmiało zerkają czekając na reakcję. Od czasu do czasu spotkać można również dzieci, które dorzucą słowo "money" wyciągając ręce po pieniądze od obcokrajowców. Kto ich tego nauczył? Jaki los czeka dzieci nauczone żebrania od najmłodszych lat? Smutne ale taka jest rzeczywistość.
 

Wioska Du Gia położona jest w sielankowej dolinie

 
Niedaleko za wioską jest wodospad. Aby do niego dojść trzeba przejść przez boczne ulice wioski a następnie pola. Można zrobić pętlę, tak jak my, dzięki czemu obserwujemy domy, zagrody ze zwierzętami, myjące się w misce dzieci. Skromne warunki w jakich żyją mieszkańcy wioski Du Gia. To krótki spacer i kojący relaks nad niedużym ale przyjemnie szumiącym wodospadem.

Link: https://pl.wikiloc.com/szlaki-wycieczki-piesze/du-gia-waterfall-60302479
 

Ścieżka od wodospadu prowadzi wzdłuż rzeki, przez pola i wąskie dróżki, którymi kluczymy między domami

Idziemy i oglądamy wiejskie życie mieszkańców Du Gia

 
Refleksja zamiast zakończenia
Prowincja Ha Giang pełna jest niezwykłych zakątków, trudno dostępnych wiosek położonych wysoko w górach. Nie brakuje w niej również sielankowych, zielonych dolin. Zamieszkiwana jest przez sympatycznych i życzliwych ludzi należących do mniejszości etnicznych. Ich kolorowe stroje sprawiają, że nawet pochmurny dzień jest piękniejszy, bardziej żywy i wesoły, a każdy uśmiech wywołuje uśmiech na naszych twarzach, umilając podróż po tej niesamowitej krainie gdzie ludzie wciąż żyją blisko natury zachowując swoje tradycje i styl życia.

Prowincja Ha Giang to nie tylko spektakularne kręte drogi, trudno dostępne górskie wioski, majestatyczne góry o stromych zboczach, surowy klimat który hartuje charakter mieszkańców wysokich gór czy sielankowych dolin, to przede wszystkim tradycyjny styl życia ludności, ceremonie, rytuały, ubiór, prostota życia blisko natury, które tworzą niepowtarzalny i niezapomniany klimat sprawiając, że podróż przez prowincję Ha Giang staje się kompletna.

Ludzie gór przypominają nam o tym co my ludzie zachodu utraciliśmy na rzecz wygodnego i łatwego życia. O prostocie i minimalizmie, które dają wolność i radość życia, o połączeniu z naturą, która uzdrawia i daje energię, o połączeniu z ziemią i płodami, które wydaje oraz wspólnocie, którą tworzą żyjący w jednej wiosce ludzie wzajemnie sobie pomagając, dzieląc ze sobą czas. To nie dobra materialne czy kolejne cyfry na koncie sprawiają, że możemy cieszyć się życiem Tu i Teraz.
 

Naturalne piękno jest w NAS... Tylko czy potrafimy je dostrzec?