Z Tajlandii przenosimy się na 26 dniowy pobyt w Mjanmie. Z Bangkoku lecimy do Jangonu – dawnej stolicy Birmy. Formalności wizowo – bagażowe przebiegają szybko i sprawnie i już po kilkunastu minutach od wyjścia z samolotu udajemy się do kantoru. Po drodze mijamy kilku taksówkarzy, którzy proponują nam swoje usługi. My jednak zamierzamy dojechać do centrum autobusem. Uprzejmi taksówkarze wskazują nam więc miejsce postoju busa sugerując, że autem będzie szybciej. Nam na czasie nie zależy a publiczny transport wzbudza więcej emocji. Dlatego wsiadamy do busa i udajemy się do centrum Jangonu. Przed nami kolejne wyzwania. Jakie? Pozwólmy się zaskoczyć...

Yangon to największe miasto w Mjanmie, kolonialna architektura budynków, riksze, rowery, samochody ...to i tak nie wszystko co można zobaczyć na jednym skrzyżowaniu
Co robić w Jangonie?
Spacerować! Nasze pierwsze wrażenia z pobytu w Jangonie są tak pozytywne, że już po kilku godzinach postanawiamy tu zostać dzień dłużej, czyli 3 noce. Pierwszego dnia szwendamy się ulicami miasta, kupujemy bilety na pociąg do Baganu, odkrywamy na nowo co można znaleźć w ulicznych garnkach i o dziwo wśród mięsno-rybnych dań znajdujemy potrawy w opcji wege. Jemy przy niskich stolikach siedząc na mini krzesełkach, pijemy herbatkę dodawaną tu do każdego dania nieodpłatnie (wycierając wcześniej mini filiżankę chusteczką bo te naczynia są po użyciu po prostu wrzucane do miski z wodą i gotowe do użycia przez kolejną osobę, w skrócie nie są myte). Na jednej z ulic pary spacerują pod parasolkami chroniąc się w ten sposób przed słońcem i wszędzie można znaleźć małe stoisko na którym sprzedawany jest betel od którego zęby i usta robią się czerwone. Murale pięknie zdobią małe uliczki a zabudowa miasta zachęca do robienia zdjęć. Trafiamy też na market gdzie można nabyć przeróżne materiały i na każdym kroku spotkać krawcową, która na miarę uszyje piękne wdzianko. Dlatego stroje Birmanek są przepiękne, długie spódnice i idealnie dopasowane bluzki przykuwają wzrok. Podziwiam zgrabne sylwetki kobiet i szczupłych mężczyzn ubranych w longyi. Delikatność jest wyczuwalna w powietrzu. Tak nam się podoba ubiór Birmańczyków, że postanawiamy zaopatrzyć się w takie stroje. Sebastian kupuje longyi a ja longyi w wersji dla kobiet. Teraz jesteśmy gotowi na zwiedzanie Mjanmy.

Na ławeczce w cieniu, wśród kolorowych ścian pokrytych muralami, zapominam, że przecież jesteśmy w trakcie spaceru ulicami miasta

Wow ile warzyw!
Shwedagon Pagoda
To najważniejsze i najbardziej święte miejsce dla Birmańczyków. Do położonej na wzgórzu 2500 letniej Pagody, w której znajdują się między innymi kosmyki włosów Buddy, wchodzimy po schodach. Boso. Zwyczaj nakazuje aby ściągnąć buty przed wejściem do miejsc świętych o czym przypominają plakaty umieszczone przed wejściem. Shwedagon Pagoda składa się z setek kolorowych świątyń, stup i posągów Buddy. I musimy przyznać, że to miejsce wciąga. Można by godzinami siedzieć w wybranym przez siebie miejscu lub miejscach i wczuwać się w mistycyzm tego miejsca. Spędzamy tu cały wieczór, podziwiamy bogato zdobione statuetki Buddy, medytujemy i obserwujemy Birmańczyków, którzy przybywają tu całymi rodzinami. Po zmroku światełka świec tworzą przyjemny klimat a reflektory rozświetlają Pagodę pokrytą setkami złotych płyt i tysiącami diamentów.

Shwedagon Pagoda ... miejsce mocy ... wciąga i zatrzymuje na dłużej

Statuetki Buddy wypełniają przestrzeń Pagody
General Aung San Park
W drugim dniu naszego pobytu w Jangonie jedziemy do parku. Jedziemy bo chcemy sprawdzić jak działa komunikacja miejska. Autobus numer 36 podjeżdża na przystanek, wsiadamy, wrzucamy 400 MMK do skrzyneczki i jedziemy. Siadamy na wolnych siedzeniach. Obserwujemy. Ale fajnie chociaż raz jechać zamiast iść - myślę sobie. O, tu był nasz przystanek! Aby wysiąść trzeba wcisnąć guzik. I dopiero wtedy kierowca się zatrzyma. Wysiadamy więc na kolejnym przystanku i udajemy się do parku. A w parku ptaki tak się przekrzykują, że sami siebie nie słyszymy. Jest przyjemnie z dala od zgiełku miasta. Ludzie biegają, jeżdżą na rowerach i przychodzą tu na randki. Aż mi się przypomniały czasy szkolne... Baśniowej nutki dodaje Karaweik Palace, położony nad jeziorem, który jest niczym innym jak ekskluzywną restauracją. Nie da się niestety obejść jeziora naokoło bo w pewnym miejscu ścieżka się kończy i trzeba wrócić do bramy wejściowej.

Baśniowy akcent na jeziorze w Parku General Aung San

W longyi na rowerze? Ten strój jest tak wygodny, że Birmańczycy wszystkie czynności wykonują w tej właśnie "spódnicy"
Informacje praktyczne
• z lotniska do centrum można dojechać busem, koszt 500 MMK,
• w Jangonie obowiązuje zakaz poruszania się na skuterze,
• cena za przejazd komunikacją miejską wynosi 200 MMK,
• do skrzyneczki umieszczonej przy kierowcy wrzucamy odliczoną kwotę,
• bilet wstępu do Shwedagon Pagody dla cudzoziemców kosztuje 10 000 MMK,
• za noclegi można płacić również w USD,
• kantory na lotnisku oferują kursy lepsze niż te na mieście,
• po zakup longyi najlepiej wybrać się na lokalny market Bogyoke Aung San Market.

Szwalnie w centrum handlowym. Żakiet, sukienka, spódnica wszystko idealnie dopasowane a Birmanki prezentują się w swoich strojach zachwycająco

Bataty, orzeszki na parze, kukurydza i wiele innych przekąsek można kupić na ulicznym straganie












