parallax background

Inle i okolica – Życie na wodzie

19 marca 2020
Inle i okolica – Naokoło wzgórza
19 marca 2020
Inle i okolica – Trekking
19 marca 2020
 
A jednak! Płyniemy! Delikatna mgiełka unosi się nad taflą wody. Suniemy mijając kolejne chaty, zwierzęta pasące się już na trawie. Wypływamy z kanału i wpływamy na jezioro. Jest coraz szerzej. Ptak siedzi na lilii wodnej, inny unosi się w powietrze z ofiarą w dziobie a kormorany całym stadem wyfruwają przed siebie. Rybacy zarzucają lub zwijają sieci. Inni mieszkańcy okolicy łowią glony z gliną. Bogata roślinność zieleni się pod powierzchnią wody. Kobiety płyną z targu z zakupami. Na jeziorze rozpoczyna się nowy dzień. Na jeziorze, które żyje!
 
 
Do Nyaungshwe przyjechaliśmy z zamiarem niewykupywania wycieczki po jeziorze. Dlaczego jednak płyniemy? Bo:
• dotarcie nad drugie jezioro i jego eksploracja zakończyła się fiaskiem,
• być nad jeziorem Inle i go nie widzieć to jakoś tak dziwnie,
• pojawiła się ciekawość i chęć zobaczenia jak wygląda codziennie życie ludzi na wodzie.
Dlatego też zdecydowaliśmy się na kilkugodzinny rejs po jeziorze bez opcji zakupów. I udało się! Nasz kapitan tak się przejął swoim zadaniem, że nawet nie wiem kiedy minęliśmy wszystkie targi oprócz jednego, który chcieliśmy zobaczyć.
 
 
O godzinie 8:00 przed punktem sprzedaży wycieczek wita nas uśmiechnięty, drobny mężczyzna. Tody jest naszym kapitanem. Udajemy się na przystań, gdzie już czeka na nas łódka a w niej ... dwa krzesła. Krzesła w łódce? Siadam. I czuję się jak królowa na tronie. Dobrze, że dzisiaj ubrałam longyi :) Wypływamy wolno, po czym nabieramy prędkość. Robi się chłodno. Ubieram kurtkę i obserwuję.
 
 
Chaty na palach po obu stronach kanału. Potem łąki a na nich zwierzęta. Co też niektóre z nich robią? Odpowiedź na zdjęciu ;) Dopływamy do szerszej części jeziora. Mijamy pozujących do zdjęć mężczyzn i kierujemy się w głąb jeziora. Pojawiają się rybacy, którzy rozwijają bądź zwijają swoje sieci za pomocą obu rąk i bambusowego kija. Jak więc wiosłują? Nogą! Balansują na jednej nodze a drugą trzymają wiosło. I jakie mają łydki umięśnione. Kawałek dalej widzimy mężczyzn wyciągających glony z ziemią z wody. Dużo tego. Zastanawiam się po co im to?
 
 
A co się dzieje pod wodą? Woda zmienia kolor od brązowego po zielony... zielony bo pod nią żyją rośliny. Mnóstwo. Co jakiś czas wyrasta lilia wodna a na niej siedzi ptak. Płyniemy i obserwujemy. Tyle życia. Podpływały do targu Nan Pan Market. Jedyny targ, który chcieliśmy zobaczyć. Targ pełen turystów i miejscowych. Z tyłu bowiem można znaleźć stragany z żywnością, ubraniami, pana który noże wyrabia. Ta część nas interesuje najbardziej. To tu zakupów dokonują przede wszystkim mieszkańcy jeziora. Kosztujemy gofra i ciasteczko i słyszymy słowa "good luck" od jednej turystki. Nie raz już jedliśmy lokalne jedzenie i nie raz jeszcze zjemy. To część naszej podróży. W restauracjach dla turystów nie znajdziemy takich smakołyków ani nie poczujemy lokalnego klimatu.
 
 
Wracamy na łódkę. Nasz uśmiechnięty kapitan już podpływa. Suniemy dalej. Wpływamy pomiędzy domy. Ktoś reperuje bambusowe schodki prowadzące do domu z... łódki. Bez łódki ani rusz. Chcesz iść do sąsiada, na zakupy, do szk