Droga z La Gi do Mũi Né minęła nam szybko. Tak szybko, że przeoczyliśmy punkt widokowy na najstarszą w Wietnamie latarnię morską, którą można podziwiać z wioski Ke Ga. Nie przeoczyliśmy natomiast pitaji czyli kolczastych, podobnych do kaktusa roślin, które rosną niemalże wszędzie. Wietnam jest bowiem krajem smoczych owoców. Po drodze mieliśmy okazję też zobaczyć liczne kurorty, dzikie plaże, wioskę rybacką Tien Thanh, otoczoną bujnymi wzgórzami i klifami z czerwonego piasku. W Phan Thiet zatrzymaliśmy się na lunch a potem już przemknęliśmy wzdłuż wybrzeża prosto do turystycznego kurortu Mũi Né.

Pitaja czyli wietnamski smoczy owoc

Aleja w Phan Thiet
Opcji zakwaterowania w Mũi Né jest bardzo dużo, można wybierać od resortów po homestay. Każdy znajdzie coś dla siebie. My wybieramy Thuy - Gunter Garden Bungalow i zatrzymujemy się w tym miejscu na 4 dni. Mamy własny domek z kuchnią i tarasem i dużo prywatności. Bungalow jest bowiem położony w głębi ogrodu gdzie nie dobiegają dźwięki z ulicy, jest cicho i spokojnie. Mamy też dwie restauracje wegetariańskie „pod ręką” bo z jednej strony jest Cơm chay Vy Diêu a z drugiej Quán chay Phap Duyen. Niedaleko jest też poranny targ na którym sympatyczna starsza kobieta smaży banany. Na targu można też kupić pyszne i soczyste owoce. Wiedzieliście, że jest również różowa odmiana mango? Ja nie wiedziałam. Po skosztowaniu to słodko – kwaśne mango stało się moim ulubionym. Uwielbiam kwaskowate w smaku owoce a to jest idealne jak kwaskowate polskie jabłka …

"Jasna" strona Wietnamu - Plaża w Mũi Né

I ta druga "ciemna" strona Wietnamu
Pierwsze chwile w Mũi Né nie sprawiły nam przyjemności. Ilość śmieci porozrzucanych prawie wszędzie przytłacza i zniechęca do eksploracji okolicy. Krowy pasące się na przydrożnym wysypisku, kury biegające wśród plastiku i wygrzebujące spośród śmieci okruszki jedzenia, dzieci pływające wśród plastikowych butelek a nawet ludzie odpoczywający w swoich ogródkach pełnych śmieci. Jak tak można żyć?? Po raz kolejny zadajemy sobie to pytanie bez odpowiedzi.
Przełamujemy się jednak i ruszamy na eksplorację okolicy. Bo okolica jest bardzo malownicza, czerwony kolor gleby na przemian z piaskowym kolorem dodają uroku nadmorskim miasteczkom. Dzikie plaże, kurorty, wioski rybackie, wydmy to wizytówka tej południowo-wschodniej części Wietnamu. Dzięki regularnie wiejącym wiatrom Mũi Né jest idealnym miejscem do uprawiania kitesurfingu czy windsurfingu. Jest również popularnym celem weekendowych wypadów mieszkańców Ho Chi Minh City.

Wietnamska tradycyjna kolorowa łódka

I nieodłączny element krajobrazu
Fishing village czyli wioska rybacka w Mũi Né
Wioski rybackiej w Mui Ne nie da się nie zauważyć. Jeśli zmysł wzroku zawiedzie to zmysł węchu na pewno stanie na wysokości zadania. Wioskę widać i czuć. Widać - najlepiej z punktu widokowego na końcu półwyspu. W płytkich, spokojnych wodach zatoki zakotwiczona jest cała flota rybacka Mui Ne. Pomalowane na niebiesko tradycyjne łódki kołyszą się na delikatnych falach w świetle promieni słonecznych podczas dnia, a w nocy migoczą swoim światełkiem tworząc klimatyczny nastrój.
Kiedy już nasycimy oczy tym malowniczym widokiem zaczynamy dostrzegać „drugie dno” i czuć zapach wioski. Śmieci rozrzucone na wzgórzu nie zachęcają do zejścia na dół, do knajpek znajdujących się na brzegu. Ja się nie odważyłam, Sebastian tak. Dzielnie zszedł po schodach aby zobaczyć martwe ryby, plastik unoszący się na wodzie a gdzieś pośród tego całego syfu dziecko bawiące się w wodzie…

O nie! Lepiej uciekać gdzie pieprz rośnie byle nie wchodzić do tej wody

Zatoka w wiosce rybackiej w Mui Ne
Red Sand Dunes czyli Czerwone wydmy
Na odcinku z Mũi Né aż do Phan Rí Cửa jadąc biegnącą wzdłuż wybrzeża drogą DT716 jest kilka zachwycających miejsc, które warto zobaczyć. To przepiękne wydmy, kanion, plaża. Idealna jednodniowa wycieczka. Albo dwu… tak jak w naszym przypadku. Ciepły biały piasek był tak przyjemny, że się zasiedzieliśmy i nie zdążyliśmy na czerwone wydmy przed zmrokiem. Za to dotarliśmy tu kolejnego dnia przed zachodem słońca. Czerwone wydmy znajdują się najbliżej Mũi Né, za centrum, po lewej stronie drogi DT716. Delikatny piasek w kolorze ceglanym pokrywa niemałą część tego obszaru skąd można podziwiać zachód słońca, półwysep Mũi Né, wypożyczyć podkładki pod tyłek i zjeżdżać z wydm jak ze ślizgawki. Tutaj też się zasiedzieliśmy, słońce zaszło a my pogrążeni w przyjemnej zadumie nawet się nie zorientowaliśmy kiedy zrobiło się pusto…

Czerwone wydmy

Wygodnie i miękko jest na ciepłym piasku


